Ponad połowa urodzonych w tym roku dzieci jest narażona na choroby układu oddechowego. To wyniki najnowszych badań konsultanta krajowego w dziedzinie zdrowia środowiskowego, który sprawdził, jaki jest stan zdrowia Polek, które z dziećmi mieszkają w miastach o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu.

REKLAMA
Katowice w smogu /Andrzej Grygiel /PAP

Michał Dobrołowicz, RMF FM: Panie profesorze, co najbardziej zaskoczyło pana w wynikach tych badań?

Prof. Wojciech Hanke, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia środowiskowego: Efekty działania zanieczyszczenia powietrza na dzieci można rozpatrywać z perspektywy ekspozycji na te zanieczyszczenia jeszcze w czasie ciąży. To może skutkować wcześniactwem lub hipotrofią płodu, czyli jego wzrastania, gdy dziecko rodzi się o czasie, ale jest małe. I ten mały potencjał, te niewielkie rozmiary utrzymują się przez całe życie. Zanieczyszczenia powietrza generalnie wpływają negatywnie i zwiększają ryzyka wystąpienia wielu chorób. Pamiętajmy jednak, że nawet jeśli dziś zlikwidowalibyśmy smog, to pozostaje wiele zagrożeń związanych ze stylem życia, niewłaściwym odżywianiem matek często z nałogami. Na świecie prowadzi się obecnie w tej dziedzinie dużo badań.

Problem z negatywnym wpływem zanieczyszczeń powietrza najlepiej widać u małych dzieci. To są dzieci do roku, które chorują na zapalenia płuc, starsze mają częste infekcje układu oddechowego, które mogą przerodzić się w astmę. Kolejne problemy, które badaliśmy są związane z rozwojem psychoruchowym. Badania wskazują, że te dzieci rozwijają się wolniej, gorzej wchodzą w interakcje społeczne, a to wpływa na ich szanse i możliwości dalszego rozwoju, nawet już w wieku dorosłym. Mogą mieć problemy z podejmowaniem pracy, zakładaniem rodziny i funkcjonowaniem w układach społecznych.

Czy można oszacować skalę tego problemu?

Mówimy tu głównie o ryzyku wystąpienia tych problemów u dzieci, które są eksponowane na zanieczyszczenia, w porównaniu do dzieci, które na te zanieczyszczenia nie są eksponowane. I możemy tu mówić o nawet dwukrotnie większym zagrożeniu w tej pierwszej grupie. Jeżeli infekcje występują generalnie w populacji wśród 20-30 procent dzieci, które nie skończyły roku, to w momencie, w którym ekspozycja na zanieczyszczenie powietrza tych kilkumiesięcznych dzieci zwiększa się, możemy mówić o ryzyku rzędu 60 procent.

Źródła tych zanieczyszczeń są związane z ruchem samochodowym, ale też z paleniskami domowymi oraz paleniem w domach tanim węglem o niskiej jakości. To jest opłacalne w krótkiej perspektywie, bo generujemy w ten sposób problemy, które zostają na długo takie jak alergia czy zagrożenie związane z zachorowaniem przewlekłą obturacyjną chorobą płuc. Problem w coraz większej mierze dotyczy małych miast, gdzie jest rozproszona zabudowa i wiele domów ze starymi systemami grzewczymi czy złym opałem, które generują problem. Ważna jest też pomoc. Ceny gazu i energii elektrycznej są wysokie, dlatego często korzystamy z drewna.

Wiele osób w mniejszych miejscowościach używa złego opału, choćby wilgotnego drewna, czyli materiału niewłaściwego do palenia. Obserwuję w takich miejscach podejście "Wczoraj coś ściąłem, dziś chcę się tego pozbyć, więc zaczynam tym palić w piecu". Takie wybory też powodują problemy. W wielu miastach europejskich udało się je rozwiązać. Przykładem jest Londyn, który w latach 50. był miastem epidemii smogu, zginęło wiele osób. Dzisiaj ograniczono ruch w centrum Londynu, zabroniono korzystania z kominków i wszystko wydaje się być tam pod dużo większą kontrolą.

Wnioski z państwa badania to efekt szeregu wywiadów. Na jakiej próbie było robione badanie?

To był tysiąc matek z dziećmi, w dużej mierze były to badania wśród mieszkańców Łodzi. Były to dłuższe, trwające czasami nawet dwie godziny, rozmowy z mieszkankami tych miast.

Co może zrobić rodzic, który ma roczne albo kilkuletnie dziecko, aby je uchronić przed zanieczyszczonym powietrzem albo chociaż zmniejszyć ryzyko wystąpienia chorób?

Przede wszystkim wybierać na spacery te dni, kiedy smog jest mniejszy. Zadbajmy też o ekspozycję na zanieczyszczenia w obrębie własnego mieszkania lub domu. Można też sprawdzić własny piec i nie dokładać zanieczyszczeń choćby przez palenie papierosów, gdy dzieci narażone są na bierne palenie. To proste zalecenia: nie palić w samochodzie, nie palić na spacerze. Tu mamy wybór. Jeśli chodzi o ekspozycję zewnętrzną i zanieczyszczenie powietrza poza naszym domem, wybór jest już niewielki.

(ph)