31-letnia Becca Barlow – pielęgniarka z USA - miała nastawiane kręgi szyjne. Po tym zabiegu uznała, że zawroty głowy i drętwienie kończyn były objawami udaru. Wygrała sprawę w sądzie o gigantyczne odszkodowanie.

REKLAMA
zdj. ilustracyjne

31-letnia amerykanka dramatycznie wspomina swoją wizytę u kręglarza. Fatalnie zaczęła się czuć zaraz po przeprowadzonym zabiegu nastawienia kręgów szyjnych - donosi Louisville Courier Journal.

Gazeta opisuje objawy, jakie doświadczyła pacjentka - takie jak: zawroty głowy, drętwienie kończyn i nudności - z których wszystkie mogą być sygnałami zablokowanego przepływu krwi do mózgu.

Barlow, pielęgniarka, powiedziała, że wiedziała, że ma udar i poprosiła personel medyczny, by zadzwonił pod numer alarmowy 911. Straciła przytomność i musiała zostać zaintubowana w karetce, która zabrała ją do szpitala Norton Brownsboro w Kentucky. Tam potrzebowała pilnej operacji, aby "naprawić" trzy rozdarte tętnice na szyi - pisze Courier Journal.

Sprawa trafiła do sądu

W czasie rozprawy sądowej, obrońca kręgarza stwierdził, że gdy pacjent ma udar natychmiast po tego typu zabiegu, jest to prawdopodobnie spowodowane wcześniejszymi urazami lub czynnikami ryzyka. Sąd jednak staną po stronie Barlowa i przyznał jej łącznie 1 130 800 dolarów, które mają zrekompensować jej ból, cierpienie i wydatki medyczne.

Brian Clare, prawnik, który reprezentował pielęgniarkę zaznaczył, że tzw. chiropraktyczne korekty szyi są szczególnie ryzykowne. Procedura wiąże się z ryzykiem rozerwania ważnych tętnic w szyi, co może spowodować zakrzepy krwi, które mogą prowadzić do udaru.

źródło: insider.com