W ostatnią sobotę marca, o 2.00 - zegary wskażą 3.00, w związku z czym doba będzie krótsza o godzinę. Ta zmiana nie jest obojętna dla organizmu, który – przynajmniej przez kilka pierwszych dni, a nawet do tygodnia – musi się do niej przyzwyczaić. Na co powinniśmy być przygotowani?
Nawet niewielka zmiana zaburza sen i może mieć wpływ na nasze samopoczucie w ciągu dnia. W związku z tym, możemy odczuwać:
- rozdrażnienie,
- problemy z koncentracją,
- wahania nastroju,
- spadek energii.
To wszystko może spowodować wolniejszą reakcję i rozkojarzenie, co może utrudnić funkcjonowanie.
Jeżeli jednak przebrniemy przez ten trudniejszy czas - to zauważalne staną się także plusy tej zmiany. Więcej światła - ostatecznie rozjaśni umysł. Nastrój zacznie się poprawiać, a energii będzie przybywało. Melatonina - hormon snu zrównoważy się z serotoniną - hormonem szczęścia, dzięki czemu większa będzie motywacja i chęć do działania.
Nie wszystkim wyjdzie na korzyść?
Na zmiany nie reagujemy wszyscy tak samo - dla części z nas może być ona silniej odczuwalna. Wiele zależy od tego, jak funkcjonujemy w nocy. W związku z tym, tak zwane "nocne marki" - które mają większy problem z wcześniejszym wstawaniem - nie odzyskają wewnętrznej równowagi tak łatwo jak "skowronki".
Trudniej będzie przystosować się także:
- dzieciom,
- seniorom
- osobom, które mają zaburzenia: lękowe, depresyjne lub cierpią na bezsenność.
W ich przypadku adaptacja może potrwać nawet do dwóch tygodni.
Zmiana czasu może też nasilić problemy psychiczne - pojawiają się: stres i trudności z regulowaniem emocji.
Jak możemy sobie pomóc? Lepiej wieczorem ograniczyć korzystanie z urządzeń i ekranów emitujących niebieskie światło. Warto starać się jeść o stałych porach, a także relaksować, uspokajać przed snem.