Trzeci poniedziałek stycznia – to tak zwany Blue Monday, czyli najbardziej depresyjny dzień w roku. To połączenie: krótkiego dnia, braku słońca, z kończącymi się oszczędnościami po świętach i pierwszymi porażkami w dotrzymywaniu noworocznych postanowień - czyli mieszanka wybuchowa, a efekt? Zły humor i zdecydowanie gorsze samopoczucie. Jak sobie z tym radzić?
Ten jeden styczniowy dzień tłumaczy wszystkie nasze negatywne emocje. To, co do tej pory wydawało się neutralne - tym razem jest powodem do złego nastroju, bo według obliczeń mamy najbardziej depresyjny dzień w roku.
To, co nasz umysł potrzebuje - to mieć jasność i teraz ma jasność... dzisiaj jest Blue Monday, więc wszystko jest do kitu, żeby nie powiedzieć gorzej. I teraz pytanie: czy możemy temu zapobiec? Tylko w ten sposób, że widzimy co się dzieje, że się nakręcamy - wyjaśnia w rozmowie z portalem Twoje Zdrowie RMF24 dr Małgorzata Majewska, specjalistka od komunikacji.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Odczarowywanie rzeczywistości zaczynamy od jej nazwania, dlatego nie musimy udawać, że nie ma takiego dnia w kalendarzu.
W momencie kiedy coś nazwiemy, to język ma taką magiczną funkcję, że oswaja rzeczywistość. Wtedy możemy się od tego odbić - zaznacza ekspertka.
Później warto wytłumaczyć sobie, że ten dzień nie musi być dzień bardziej lub mniej depresyjny od każdego innego w roku.
Zawłaszczaliśmy chorobę, depresję - do takiego złego samopoczucia i to rozróżnienie może pomóc. Kiedy mówimy Blue Monday, to jednak nie mówimy o chorobie - a jeżeli ktoś jest chory to tak się czuje dopóki choroba trwa... a jeżeli ktoś jest zdrowy - to tak naprawdę różne rzeczy może zobaczyć w jasnych i ciemnych barwach - podkreśla dr Małgorzata Majewska.
Warto stanąć w roli obserwatora samego siebie, żeby zobaczyć absurd tej sytuacji.
Ja bym sobie wtedy powiedziała: zobacz, jak się nakręcasz i zrobiła sobie z tego zabawę. Ironia i humor to takie fajne narzędzia, których nam dostarcza język, żebyśmy mogli przyglądnąć się sobie z boku - wyjaśnia ekspertka.
Być może wiele osób wykorzysta Blue Monday do tego, żeby wytłumaczyć sobie różne swoje niepowodzenia, zaniedbania i pomyłki. Poczujemy ulgę, że tego dnia nie wszystko musi przebiegać idealnie.
Emocje (jak) malowane
A jeżeli nie radzimy sobie ze złymi emocjami, to może by je tak... namalować? Kto zastanawiał się, jaką twarz ma na przykład lęk?
Lęk ma wiele twarzy, jest w smutku, w zamyśleniu... czasami ma twarz melancholijną, smutną i wycofaną, ale też miewa postać gniewu. W pewnych momentach się przeistacza. Nie można powiedzieć, że zalękniona osoba zawsze ma tę samą twarz - wyjaśnia dr Karolina Grządziel, specjalistka psychiatrii i artystka malarka.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Różne twarze ma także choćby złość... ale także inne emocje - dlatego nie ma dwóch takich samych portretów namalowanych przez dr Karolinę Grządziel. Przyznaje, że zawsze gdy towarzyszą jej silne emocje - zwłaszcza po spotkaniach z pacjentami, bo przecież każdy przychodzi z innym problemem, dramatem, smutkiem i strachem - przelewa je na płótno. Każdy też liczy na pomoc, a to ogromny ładunek emocjonalny - który wybucha twórczo.
Nie jest to proces jeden do jeden, to znaczy nie zawarłam tutaj jednej konkretnej osoby, która zapadła mi w pamięć - ale ładunki emocjonalne, które pozostają we mnie są tak mocne, że ja muszę z nimi coś zrobić... muszę nauczyć się z nimi żyć, operować nimi i jakoś je z siebie wyrzucać. Gdybym tego nie robiła - mogłoby się skończyć kryzysem psychicznym - wyjaśnia dr Karolina Grządziel.
Specjalistka zachęca do tego, aby każdy znalazł sobie sposób na pozbycie się negatywnych emocji, nie chował ich, nie zatrzymywał i nie tłumił w sobie - trzeba nauczyć się radzić sobie z nimi. Warto zdecydować się choćby na: sport, pisanie pamiętnika, rysowanie, lepienie z plasteliny czy ciasta, gotowanie, porządkowanie pomieszczeń czy rozwiązywanie krzyżówek - wszystko to, co pomoże nam się wyciszyć i złagodzić napięcie nerwowe.