Zdaniem specjalistów, w styczniu możemy czuć się gorzej psychicznie. Świąteczna euforia minęła, dni są krótkie, a słońca jest mało. Do tego, 17 stycznia przypada Blue Monday - uważany za najbardziej depresyjny dzień w roku! Jak zatem przetrwać do wiosny w dobrej kondycji psychicznej Reporter RMF FM Paweł Pyclik rozmawiał o tym z doktor Beatą Rajbą – psychologiem z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu.

REKLAMA
zdj. ilustracyjne /Shutterstock

Paweł Pyclik, RMF FM: Co zrobić, żeby na początku roku się nie podłamać i nie chodzić smutnym?

dr Beata Rajba, psycholog: Ten smutek jest taki trochę naturalny, ewolucyjny. Dlatego, że my przechodzimy w tryb oszczędzania energii. Kiedyś jak żyliśmy w jaskiniach, to wyjście na zewnątrz wiązało się z narażeniem na atak drapieżnika i było mniej jedzenia w tym okresie. W związku z oszczędzamy energię i tego nie ma się co bać. Faktycznie być może trzeba zwolnić. Jeżeli zauważamy u siebie objawy depresyjne, warto zacząć od włączenia terapii światłem. Są takie specjalne lampy, które można kupić i zastosować. One mają mniej więcej siłę 100 żarówek, ale to nie jest coś takiego co parzy w oczy. Mam taką lampę i palę ją w momencie, kiedy na przykład jemy posiłki. Przez godzinę dziennie powinniśmy się poddawać takiej terapii światła. Pozwala ona w jakiś sposób kontrolować tą depresję, chandrę związaną z krótkim dniem, która dotyka od 4 do 10% populacji.

Czyli jest to całkiem, częste zjawisko?

Tak. Bardzo lekarze POZ nas o to nie pytają, a być może powinni. Dlatego, że wyjaśnia do wiele innych objawów. Nasza depresja, ponieważ nie chodzimy do lekarza, często przybiera taką formę somatyczną. Boli nas głowa czy plecy.

Rozumiem, że niekoniecznie trzeba mieć słaby nastrój?

Często wręcz ten nastrój jest bardzo energetyczny, bo jest to zły nastrój. Złość, bunt u nastolatków również mogą być objawami depresji. Takim pierwszym sygnałem może być zmęczenie albo właśnie taka irytacja i poczucie, że wszyscy są przeciwko nam i wszyscy nam szkodzą. Rzucają kłody pod nogi. To jest jakiś sygnał, że coś się zaczęło dziać i należy się zastanowić, co w związku z tym.

Jak długo taki stan ma trwać, żeby zapaliła nam się lampka ostrzegawcza?

Jeżeli on trwa powyżej 2 tygodni, już należy mu się przyjrzeć. Powyżej miesiąc szukałabym już specjalisty. Niestety często czekamy do momentu, aż nie jesteśmy w stanie funkcjonować. W Polsce wciąż psycholog, psychoterapeuta i psychiatra są zawodami, które bardzo się stygmatyzuje. Głupio jest do nich iść. Wstydzimy się tego i efekt jest taki, że no nie chodzimy, nie szukamy pomocy specjalisty.

Przez to komfort naszego życia jest gorszy niż mógłby być...

Oczywiście. Brakuje nam w tym momencie radości i sensu życia. Jesteśmy zdenerwowani, źli i osłabieni. To są właśnie takie skutki depresji, które nasilają się w okresie jesienno-wiosennym.

To, że jest mniej światła, że dzień jest krótszy, że minęła już ta taka poświąteczna euforia faktycznie może powodować, że styczeń jest tym czasem kiedy czujemy gorzej?

Tak. Nie czekamy jeszcze na wakacje. Nie ma żadnych świąt w najbliższej perspektywie. W związku z tym możemy się czuć gorzej. Możemy być przemęczeni. I tutaj warto o siebie zadbać. Zarówno dobrą dietą jak i ruchem, który podwyższa poziom endorfin. Sprawia, że czujemy się szczęśliwsi. Właśnie ta terapia światłem o której wspominałam, spotkania ze znajomymi, słowem to wszystko czego czasem nam się nie chce - momencie, kiedy jesteśmy w depresji - to działa na naszą korzyść.

Ale jak się zmobilizować do tego, żeby wyjść gdzieś ze znajomymi, kiedy czujemy się źle?

Jeżeli nie jesteśmy się w stanie się zmobilizować, to jest ten moment, kiedy powinniśmy poszukać specjalisty. Natomiast jeżeli jesteśmy w stanie, to może zagryźć zęby i spróbować. Należy pamiętać też o higienie szczególnie jeżeli chodzi o światło niebieskie. Z komórki czy z ekranu komputera. Powinniśmy godzinę przed spaniem z tego zrezygnować. Jeżeli tego nie robimy hormon snu, czyli melatonina nie uwalnia się w takiej ilości, w jakiej powinna. Jeżeli mniej śpimy i śpimy płycej to jesteśmy bardziej zmęczeni. A to sprawia, że organizm stara się włączyć tryb oszczędzania energii i w tym momencie możemy się nabawić również zaburzeń nastroju.

Na koniec zapytam jeszcze o Blue Monday - trzeci poniedziałek stycznia, uważany za najbardziej depresyjny dzień w roku. To prawda czy mit?

Jest to samo sprawdzająca się przepowiednia. To znaczy jeżeli wiemy, że to jest ten najbardziej depresyjny dzień w roku, to będziemy szukać tego, co go potwierdza. Czyli na przykład tego, że rano było zimno i zmarzliśmy. Lub, że był tłok w tramwaju i w ten sposób ten dzień faktycznie stanie się zły. Z psychologicznego punktu widzenia Blue Monday nie ma potwierdzenia. Myślę, że każdy z nas ma swój najgorszy dzień w roku. I niekoniecznie jest właśnie w tym okresie styczniowo-lutowym.