​34-letnia kobieta z Hampshire cierpi na rzadki nowotwór skóry. Kobieta wie, że nie zostało jej dużo czasu, więc nie chce, by jej dzieci się do niej przywiązywały. "Nie będą mnie pamiętać, ale sądzę, że to dobra rzecz" - mówi.

REKLAMA

Harrowing photos of dying mother's red, blistered face and body reveal the shocking effects of cancer https://t.co/ZzhAXOhOI6

DailyMailUK3 maja 2018

Gdy Kim Debling była w ciąży w 2016 roku, zauważyła na swojej skórze dziwne plamy. Kobieta zwróciła się do lekarza, ale ten uspokoił ją, że to nic poważnego. Dwa miesiące później dowiedziała się, że to tak naprawdę rzadka odmiana chłoniaka T-komórkowego.

Kiedy usłyszałam słowo "chłoniak", kompletnie się załamałam. Lekarze mówili, że to rzadki typ chłoniaka nieziarniczego, który atakuje skórę - opowiada Debling w rozmowie z "Daily Mail".

Lekarze uspokoili kobietę, że ten rodzaj chłoniaka nie jest agresywny. Przystąpiono do leczenia. Wkrótce kobieta ponownie zaszła w ciążę, ale rak szybko powrócił. Tym razem lekarze powiedzieli Kim, że nie mogą jej pomóc.

Sama myśl o tym, że mój mąż byłby samotnym ojcem, dobiła mnie. Chciałam zobaczyć, jak nasze dzieci będą się rozwijać. Nie myślałam jednak, by przerwać ciążę, bo marzyłam o urodzeniu drugiego dziecka - mówi.

W 18. tygodniu ciąży Kim rozpoczęła chemioterapię. Leczenie przerwano, gdy urodziła syna.

To było bardzo męczące. Nie tylko byłam w ciąży, ale chemioterapia również osłabiała mnie każdego dnia. Kiedy jednak urodził się Harvey, to znowu zostałam matką, nie kobietą z rakiem. Zapomniałam nawet o tej chorobie - wspomina.

Chłoniak zaatakował skórę twarzy kobiety, zmieniając ją nie do poznania. Obecnie jest bardzo osłabiona przez ciążę i czeka aż nabierze sił, by móc poddać się transplantacji komórek macierzystych. Bez niej zostało mi tylko kilka miesięcy życia, a z nią nie więcej niż pięć lat. Staram się być jednak dobrze nastawiona - mówi.

Obecnie Kim czeka na wyniki leczenia i na zgodę lekarzy, by móc być poddanym transplantacji. Młoda matka przyznała, że nie chce się widywać ze swoją roczną córką i półrocznym synkiem. Wiem, że Rose i Harvey mnie nie zapamiętają, ale to dobra rzecz - mówi. Nie chcę, by moje dzieci mnie poznały, bo chcę im oszczędzić straty - wyznaje.

(az)