Myślenie o pieniądzach nie jest najważniejsze w życiu. Warto pracować dla jakiejś idei - powiedział marszałek Senatu Stanisław Karczewski, odnosząc się do protestu lekarzy rezydentów. Zachęcał lekarzy, by odstąpili od strajku i powrócili do pracy.

REKLAMA
Stanisław Karczewski

Lekarze rezydenci protestują od 2 października. Część z nich prowadzi głodówkę w Warszawie, a także w Szczecinie, Lesznie, Łodzi, Krakowie, Gdańsku i we Wrocławiu. Domagają się wzrostu nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB w 2021 roku oraz powołania zespołu, który zająłby się analizą i renegocjacją zapisów ustawy regulującej minimalne wynagrodzenie pracowników ochrony zdrowia. Chcą też podwyższenia swoich wynagrodzeń do 1,05 średniej krajowej.

Karczewski w poniedziałek w rozmowie z dziennikarzami, zachęcał młodych lekarzy do odstąpienia od strajku i powrotu do łóżek pacjentów. Apelował, by rezydenci wrócili do swojej "pięknej i wspaniałej pracy, która daje niezwykłą satysfakcję". Zapowiedział też, że spotka się ze strajkującymi lekarzami - jeśli ci wyrażą taką chęć.

Myślenie o pieniądzach nie jest najważniejsze w życiu, zapewniam kolegów lekarzy, młodych lekarzy, którzy rozpoczynają pracę, że pieniądze naprawdę nie są najważniejsze w życiu - mówił marszałek Senatu.

Dodał, że sam "pięknie wspomina" czas, w którym robił swoją specjalizację. Bardzo dużo się uczyłem, bardzo dużo pracowałem. Zachęcam młodych lekarzy również do tego - zaznaczył.

Sam w tej chwili, jako marszałek Senatu, zarabiam zdecydowanie mniej, niż bym zarabiał, jako dyrektor, czy ordynator szpitala, naprawdę warto pracować dla jakiejś idei, a nie tylko myśleć o pieniądzach - przekonywał Karczewski.

Na uwagę dziennikarzy, że głównym postulatem rezydentów jest zwiększenie nakładów na służbę zdrowia, Karczewski stwierdził, że strajkujący lekarze "tak mówią, ale tak nie jest". Dopytywany, czy nie wierzy strajkującym rezydentom, marszałek Senatu oświadczył: Nie wierzę, bo pierwszy ich postulat był o zarobkach lekarzy rezydentów, w tej chwili ten postulat również jest, natomiast głównie mówią o niemożliwych (do spełnienia) nakładach na służbę zdrowia, bo budżetu nie można zrujnować.

MZ zapowiada podwyżki

MZ podkreśla, że nakłady na zdrowie sukcesywnie rosną. Wskazuje także m.in., że w sierpniu weszła w życie ustawa regulująca sposób ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych, w efekcie której wynagrodzenia lekarzy w najbliższych latach będą wzrastać. Minister zdrowia zapowiedział, że wszyscy rezydenci otrzymają podwyżki od 400 do 500 zł miesięcznie (z wyrównaniem od 1 lipca), a od przyszłego roku dostaną kolejną podwyżkę. Ponadto, zgodnie z projektem rozporządzenia MZ, rezydenci, którzy rozpoczną szkolenie w deficytowych dziedzinach medycyny, będą otrzymywali tzw. dodatek motywacyjny w wysokości 1200 zł brutto.

W czwartek Komitet Stały Rady Ministrów zarekomendował rządowi przyjęcie projektu noweli ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, który przewiduje systematyczny wzrost nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB w 2025 r. W 2018 r. na ochronę zdrowia będzie przeznaczone 4,67 proc. PKB. Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł przekazał, że premier Beata Szydło zapowiedziała analizy ws. ewentualnego szybszego osiągnięcia 6 proc. PKB.

W piątek w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie w ramach zespołu ds. systemowych rozwiązań finansowych w ochronie zdrowia, przyszłości kadr medycznych i sposobu ich wynagradzania spotkali się m.in przedstawiciele Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwa Finansów. Obecni byli m.in. przedstawiciele podmiotów zrzeszających pacjentów oraz środowiska pielęgniarek i położnych. Nieobecni byli m.in. protestujący lekarze rezydenci.

(az)