Chorzy po przeszczepach znów wyjdą na ulice. 8 września planują demonstrować przed Ministerstwem Zdrowia. To reakcja na kolejną w tym roku podwyżkę cen leków, które muszą przyjmować, by utrzymać podarowany organ. Leki immunosupresyjne podrożeją nawet o 500 złotych, a inny lek - przyjmowany przez 3/4 chorych po przeszczepie - zdrożeje dwukrotnie.

REKLAMA
zdj. ilustracyjne /foto. Marcin Czarnobilski /

Termin protestu - 8 września, nie jest przypadkowy. Tego dnia w resorcie zdrowia minister Konstanty Radziwiłł zamierza wręczać nagrody i odznaczenia dla osób zasłużonych dla transplantacji. m.in dla dawców organów.

To zdaniem osób po przeszczepie kuriozalna sytuacja, gdy ministerstwo udaje, że wspiera transplantacje, a równocześnie osobom po przeszczepie funduje podwyższkę ceny leków.

Nagradza się osoby, które podarowały nam drugie życie, a potem odbiera nam się szansę na utrzymanie organu - mówi Małgorzata Tarasiuk-Pukas.

Moim dawcą była mama. I w tym momencie lek, który kosztował mnie po przeszczepie 23 zł, kosztuje teraz 366 zł. Dwa lata po przeszczepie i taka podwyżka - skarżyła się reporterowi RMF FM.

Ta podwyżka wcale nie jest najwyższa. Od września jeden z najczęściej stosowanych leków przeciw zakażeniom podrożeje o 500 złotych do 2 400 złotych.

Ministerstwo Zdrowia niezmiennie odpowiada, że to wynik mechanizmów refundacyjnych - drożeją leki oryginalne, gdy pojawiają się zamienniki. Równie dobre i bezpieczne. Z tym, że od września podrożeją nawet zamienniki, które ministerstwo wprowadziło w poprzednich miesiącach.

(j.)