Depilacja nie usunie wszystkich włosów

Zmieniły się kanony estetyki. To skutkuje tym, że owłosienie występujące na nogach, w okolicy bikini czy pod pachami jest niemodne. Depilacja stała się dziś bardzo powszechnym zabiegiem.

Najprostszym i najtańszym sposobem na pozbycie się zbędnego owłosienia jest zgolenie go zwykłą maszynką. Nie wyrywa ona jednak cebulek, więc efekt gładkiej skóry nie utrzyma się zbyt długo. Podobnie działa krem depilujący.

Depilacje wykonuje się zarówno w gabinetach estetycznych jak i w gabinetach medycyny estetycznej. W tych pierwszych, do depilacji wykorzystuje się zazwyczaj gorący wosk. Ta metoda częściowo uszkadza cebulki, więc włosy odrastają nieco później. Trwalszy efekt uzyskamy wtedy, gdy zniszczymy mieszki włosowe, które są w fazie wzrostowej. W tym celu wykorzystuje się urządzenia laserowe. Przez 3 miesiące po zabiegu możemy cieszyć się gładką skórą. Potem wprawdzie pojawiają się włosy, ale jest ich znacznie mniej, są słabsze i delikatniejsze.

Niestety włosów na depilowanej powierzchni skóry nie pozbędziemy się w stu procentach. Dlaczego? Cykle wzrostu u człowieka nie są regularne. W tak zwanej fazie aktywnego wzrostu jest tylko około 10-15% włosów. By uzyskać najlepszy efekt, zabiegi depilacji trzeba powtarzać.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kosmetyka i zabiegi

Marcin Czarnobilski