Pierwszy udany przeszczep serca. To już 50 lat

Sobota, 2 grudnia 2017 (12:25)

W sobotni wieczór 2 grudnia 1967 roku państwo Darvall z Kapsztadu wybrali się z wizytą do przyjaciół. Przystanęli samochodem przy Main Road w dzielnicy Obserwatory, by kupić ciasto. Ojciec, Edward i nastoletni syn, Keith zostali w samochodzie. Mama, Myrtle i 25-letnia córka Denise przeszły na drugą stronę ulicy, do cukierni. To, co nastąpiło potem, zniszczyło życie tej rodziny i... otwarło nowy rozdział w historii kardiochirurgii.

Pijany kierowca nie zauważył obu, wracających do samochodu, kobiet. Myrtle zginęła na miejscu, Denise przeżyła, ale odniosła śmiertelne obrażenia głowy. Gdy stało się jasne, że nie uda się jej uratować, zrozpaczonemu ojcu zadano najtrudniejsze pytanie, o prawo do pobrania jej organów. Po chwili zastanowienia wyraził zgodę. O 21 wstrzymano próby utrzymania Denise przy życiu, z pomocą specjalnej aparatury podtrzymywano bicie jej serca. Ostatecznie nerki młodej kobiety otrzymał 10-letni Jonathan van Wyk, po północy, profesor Christiaan Barnard przeszczepił jej serce 53-letniemu Louisowi Washkansky'emu. Nazwiska Darvall, Barnard i Washkansky połączyły się w historii medycyny na zawsze.

Doniesienia ze szpitala Groote Schuur w Kapsztadzie szybko obiegły świat, Christiaan Barnard z dnia na dzień stał się jedną z najgłośniejszych postaci światowej medycyny. Nie zmienił tego fakt, że jego pierwszy pacjent miał przeżyć zaledwie 18 dni, a środowisko kardiochirurgów dość zgodnie uznawało, że miano pioniera transplantologii serca należy się zupełnie komu innemu, Amerykaninowi Normanowi Shumwayowi. Jednak to Barnard był pierwszy. 


Zdolny lekarz z Afryki Południowej większości tego, co było mu potrzebne do podjęcia się zabiegu przeszczepu serca nauczył się za oceanem, na stażach i praktykach w Stanach Zjednoczonych. To tam poznał plany możliwego zabiegu, to tam uczył się przeszczepiać serca na zwierzętach. Kiedy wrócił do kraju i w zabiegach głównie na psach udoskonalił swoje umiejętności, postanowił wykorzystać prawne różnice, które sprawiały, że przeszczep w RPA  można było wykonać łatwiej. Zauważył, że w jego kraju obowiązywały mniej restrykcyjne zasady stwierdzania śmierci potencjalnego dawcy, to co wstrzymywało Amerykanów, konieczność stwierdzenia ustania pracy nie tylko mózgu, ale i serca, jego nie obowiązywało. I jako pierwszy to wykorzystał. 


Louis Washkansky zgodził się na zabieg dużo wcześniej, od kilku miesięcy przebywał już w szpitalu. Przyczyną byłą niewydolność krążenia związana między innymi z cukrzycą. Były szanse, by dostał serce szybciej, jednak ordynator kardiologii Val Schrire był przeciwny, by do przeszczepu wykorzystać serce od czarnoskórego dawcy. Obawiał się, że informacja o tym, że w kraju apartheidu pobrano serce od osoby czarnej i przeszczepiono białej, przysłoniłby pionierski charakter tego zabiegu. Kiedy faktycznie pojawił się taki dawca, okazało się, że jego serce jednak nie może być wykorzystane z powodów medycznych. Kiedy na początku 1968 roku Barnard dokonywał drugiego przeszczepu (a trzeciego na świecie) pacjent, 59-letni Philip Blaiberg otrzymał serce 24-letniego, czarnoskórego Clive'a Haupta. Kontrowersje były, ale nie tak poważne, jak można było oczekiwać. 

Pierwszy przeszczep przeprowadzono w dwóch, przylegających do siebie salach operacyjnych oddziału chirurgii ogólnej szpitala Groote Schuur. Tuż po północy do sali B przewieziono Denise Dervall. Przygotowanie do zabiegu i pobranie serca przeprowadził zespół pod kierunkiem brata Christiana Barnarda, Mariusa. Serce zostało pobrane i przeniesione do sąsiedniej sali A. Tam profesor Barnard, wraz z asystującym mu Rodneyem Hewitsonem wszczepili je Louisowi Washkansky'emu. Operacja trwała niespełna pięć godzin. Punktualnie o 6:13 serce zaczęło bić, a Barnard wykrzyknął "Dit gaan werk!". 

Louis Washkansky przeżył po zabiegu zaledwie 18 dni. Jego układ odpornościowy, osłabiony lekami immunosupresyjnymi, zapobiegającymi odrzuceniu przeszczepu, nie poradził sobie z zapaleniem płus. Mimo to, operację uznano za sukces, serce podjęło normalną pracę. Kolejni pacjenci Barnarda żyli dłużej, drugi pacjent Philip Blaiberg - 19 miesięcy. Szósty pacjent, Dirk van Zyl przeżył najdłużej, bo aż 23 lata. 

Barnard prowadził burzliwe życie celebryty, podróżował po świecie, ale też intensywnie pracował. Jednak z powodu reumatoidalnego zapalenia stawów musiał zakończyć karierę chirurga w 1983 roku. Jego kariera miała poważny wpływ na życie osobiste. Był 3-krotnie żonaty i miał szóstkę dzieci, ale zmarł samotny, na atak astmy podczas wakacji na Cyprze. 

Pamiątki tamtych wydarzeń, zdjęcia, artykuły prasowe, można dziś oglądać w muzeum Heart of Cape Town, urządzonym we wnętrzach szpitala Groote Schuur. W oryginalnych salach operacyjnych A i B umieszczono tam figury lekarzy, dawczyni i biorcy. W słojach są też serca biorców i dawców pierwszych zabiegów, wykonanych przez Christiaana Barnarda. Jego sukces pozostaje dla Republiki Południowej Afryki powodem do dumy. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Serce

Grzegorz Jasiński