Bezsenność nie taka straszna?

Wtorek, 4 grudnia 2018 (14:31)

Przegląd wyników ostatnich badań pokazuje, że bezsenność wpływa na nasze codzienne funkcjonowanie, samopoczucie czy ciśnienie krwi, ale... nie zwiększa ryzyka wczesnej śmierci. Co prawda w tej kwestii część specjalistów ma mieszane uczucia. Są jednak zgodni co do tego, że jeśli trafi się we właściwe ręce, bezsenność można wyleczyć.

Artykuł opublikowany w magazynie medycznym Sleep Medicine Reviews wywołał poruszenie wśród specjalistów zajmujących się snem, wyniki tych badań są bowiem zaskakujące.

Według autorów bezsenność nie zwiększa ryzyka wczesnej śmierci. Badacze przeanalizowali i podsumowali dane zabrane podczas siedemnastu innych, wcześniejszych badań. Studium porównawcze objęło więc blisko 37 milionów osób, z których ok. 10 proc. cierpiało na bezsenność. Były to osoby między drugim a dwudziestym ósmym rokiem życia, które średnio obserwowano przez 10 lat. 

Badacze porównali te wyniki i okazało się, że ryzyko śmierci było zbliżone w przypadku osób z bezsennością i tych, którzy spali normalnie. Nawet wprowadzając takie zmienne jak picie alkoholu, palenie papierosów, otyłość czy stosowanie leków nasennych nie zauważono większych różnic.

Jednym z badań, które znalazły się w tej meta-analizie, jest studium jakie w 2015 roku opublikował dr Sairam Parthasarathy z Uniwersytetu w Arizonie. Odkrył wówczas, że u osób cierpiących na przewlekłą bezsenność, czyli trwającą sześć lat lub dłużej, ryzyko śmierci było podwyższone, głównie z powodu problemów sercowo-naczyniowych lub chorób płuc. Jego badania obejmowały 1409 osób, którym towarzyszył przez 20 lat. Jak podkreśla dr Parthasarathy, w badaniu skupiał się na długości życia tych ludzi. Ten aspekt był punktem wyjścia do analizy. Jego zdaniem, gdyby autorzy artykułu opublikowanego w Sleep Medicine Reviews wybrali podobny model porównawczy, wyniki byłyby zupełnie inne i również dowiodły, że przewlekła bezsenność powoduje przedwczesną śmierć.

Jednocześnie, dr Parthasarathy zaznacza, że od każdej reguły są wyjątki, a wyniki badań to uogólnienie. Bo nawet w grupie osób mających identyczne objawy bezsenności, część mniej odczuje jej negatywne skutki. To tak jak zarwana noc. Jedna osoba będzie następnego dnia funkcjonowała i pracowała normalnie, w momencie gdy druga nie będzie w stanie się skupić i zacznie zasypiać na siedząco.


Bezsenność a psychika

O bezsenności mówi się w przypadku osób, które mają problem z zapadnięciem w sen, z utrzymaniem tego snu lub budzą się w nocy i nie mogą ponownie zasnąć. To - zdaniem lekarzy z organizacji Mayo Clinic - podnosi ciśnienie krwi, prowadzi do problemów z sercem, depresji, niepokoju, powoduje też zwiększoną czujność w ciągu dnia. Ich sugestie są zgodne z wynikami badań prezentowanych w meta-analizie. Przypominają, że bezsenność to nie to samo, co zbyt krótki sen, czyli poniżej sześciu godzin na dobę, który bezpośrednio jest związany z przedwczesnym ryzykiem śmierci. Specjaliści z Mayo Clinic tłumaczą nawet, że osoby cierpiące na bezsenność mogą przesypiać... odpowiednią ilość godzin.

Dr Chris Winter, neurolog z Charlottesville Neurology and Sleep Medicine podkreśla, że na wierzchu problemu bezsenności leżą kwestie związane z ludzką psychiką. Każdy z nas ma za sobą nieprzespaną noc, np. po ciężkim lub ekscytującym dniu, po kłótni z partnerem lub, zwłaszcza dzieci, w noc, gdy Mikołaj przynosi prezenty. To tzw. "prosta bezsenność", czyli jedna lub dwie zarwane noce. Jeśli problem się powtarza, powraca regularnie to można już mówić o trwałej, ciężkiej bezsenności. Wówczas samo kładzenie się spać, w momencie gdy wiemy, że i tak nie zaśniemy, budzi lęk i niepokój. A czytanie o tym, że bezsenność prowadzi do wczesnej śmierci tylko pogarsza samopoczucie i jeszcze bardziej utrudnia zasypianie. 

Osoby cierpiące na bezsenność mają też zakrzywiony obraz postrzegania czasu. Przyszła kiedyś do mnie pacjentka mówiąc, że nie spała od  dziewięciu miesięcy. To jest praktycznie niemożliwe, bo bez snu już by nie żyła. Ale ta kobieta właśnie tak się czuła - mówi dr Winter.

Lekarz podkreśla, że najważniejsze w leczeniu bezsenności jest doprowadzenie do momentu, w którym taka osoba nie zabiera gniewu i strachu do łóżka każdej nocy. Jeśli więc nowy materac, wygodna piżama czy relaksująca muzyka nie ułatwiają nam zasypiania, warto wybrać się do specjalisty. Bezsenności można się pozbyć, jeśli trafi się w odpowiednie ręce. Po co cierpieć bez sensu? - pyta retorycznie dr Chris Winter.


Opracowanie:

Artykuł pochodzi z kategorii: Człowiek

Katarzyna Staszko