Noworodki celowo wychładzane w karetkach. Stosują to trzy szpitale w Polsce

Czwartek, 3 października (19:56)

Choć metoda nie jest nowa, do tej pory stosowano ją wyłącznie w warunkach szpitalnych. Chodzi o wprowadzanie noworodków w stan hipotermii, czyli celowe obniżanie temperatury ich ciała. To metoda szczególnie istotna i stosowana u małych pacjentów dotkniętych tzw. niedotlenieniem okołoporodowym.

Dzięki tej metodzie można uniknąć nieodwracalnych zmian takich jak np. mózgowe porażenie dziecięce. Od dziś sprzęt do jej stosowania będzie jeździł w trzech karetkach neonatologicznych w kraju. Nowoczesne urządzenia otrzymały szpitale w Bydgoszczy, Zielonej Górze i Poznaniu.

Karetki, które na karoserii mają dużą, czerwoną literę "N", popularnie zwane "enkami", to właśnie karetki neonatologiczne. Są wyposażone w sprzęt umożliwiający ratowanie życia i bezpieczny transport najmniejszych pacjentów, nawet kilka chwil po ich przyjściu na świat.

Do tej pory brakowało w nich jednak sprzętu umożliwiającego kontrolowaną hipotermię. Niewielka skrzynka połączona jest systemem wężyków ze specjalną matą, w którą owija się noworodka lub tylko jego głowę. Urządzenie pompuje z dołączonej do niego butli ciecz, którą wcześniej schładza lub podgrzewa w zależności od potrzeby w danym momencie.

Ciecz w określonej wcześniej przez personel medyczny temperaturze, dociera do maty, a jej temperatura oddziałuje bezpośrednio na ciało dziecka. Temperaturę ciała noworodka bada z kolei tzw. sonda rektalna wprowadzona do jego ciała. Żeby ta z pozoru prosta metoda była skuteczna - liczy się czas jej wdrożenia. Wiadomo, że jeśli jest taka potrzeba - im wcześniej schłodzi się ciało noworodka dotkniętego niedotlenieniem - tym lepiej. Od dziś w trzech karetkach w kraju, można ją wdrażać już na etapie transportu do placówki medycznej.

To będzie bardzo pomocny sprzęt jeśli chodzi o transport pacjentów. Przede wszystkim to potrzebne i bardzo dobre dla noworodków z oczywistych względów - wcześniej wdrożona terapia przynosi lepsze efekty - tłumaczy pielęgniarka pracująca w karetce neonatologicznej Renata Kielar.

prof. Jan Mazela /Materiały prasowe

Sprzęt wręczony dziś trzem polskim szpitalom ufundowały firma ubezpieczeniowa Generali i fundacja Human Safety Net. Dyrekcja poznańskiego szpitala przy ulicy Polnej, w którym statystycznie rodzi się najwięcej dzieci w kraju, przewiduje, że biorąc pod uwagę obszar działania placówki, sprzęt będzie służył sporej liczbie małych pacjentów.

Jako jednostka trzeciego poziomu referencyjnego, zwozimy tu do siebie noworodki z całego regionu, czyli bardzo często nasza karetka jeździ do innego miasta, do innego szpitala i właśnie już wtedy, w transporcie, możemy tę procedurę wdrożyć, co może zaważyć na późniejszym, prawidłowym rozwoju dziecka. ­- tłumaczy dyrektor GPSK przy Polnej w Poznaniu Maciej Sobkowski.

Sprzęt w karetkach neonatologicznych /Materiały prasowe

System stacjonarny do wprowadzania hipotermii u dzieci, choć nie jest nowy, dysponują nim wyłącznie szpitale o wspomnianym trzecim stopniu referencyjności (w przypadku szpitali ginekologiczno-położniczych, wysokospecjalistyczne szpitale kliniczne). Oznacza to, że mali pacjenci np. z mniejszych miast, kiedy zachodzi taka potrzeba, muszą być transportowani często wiele kilometrów, właśnie do szpitali dysponujących odpowiednim sprzętem. Dzięki przekazanemu dziś trzem polskim szpitalom sprzętowi, wspomniane procedury można wdrażać często nawet kilka godzin wcześniej, niż odbywało się to dotychczas.

Ta hipotermia musi być zastosowana w odpowiednim momencie, jeszcze wtedy, kiedy nie dochodzi do trwałych uszkodzeń komórek nerwowych. Badania fizjologiczne wykazały, że tą granica jest 6 godzin, czyli trzeba zadziałać właśnie w tym czasie. Jeżeli do 6 godzin po urodzeniu jesteśmy w stanie zastosować hipotermię, to wtedy ona działa ochronnie.(...) Ona ani nie przeszkadza, ani też nie umożliwia jakichś dodatkowych środków terapeutycznych. Ona po prostu obniża metabolizm mózgu - tłumaczy prof. Jan Mazela z kliniki zakażeń noworodka przy katedrze neonatologii GPSK przy Polnej w Poznaniu. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Dziecko

Arkadiusz Grochot

Mateusz Chłystun