NIK alarmuje: Dzieci tyją, bo zdrowe żywienie w szkołach kuleje

Wtorek, 19 września 2017 (06:59)

Ogólnopolskie programy promujące zdrowe żywienie w szkołach nie działają. Liczba dzieci z otyłością rośnie w tempie alarmującym - tak wynika z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli. Tylko w ciągu ostatnich czterech lat liczba uczniów z nadwagą wzrosła o ponad 30 procent - ostrzega NIK. Co gorsza, najszybciej rosła liczba dzieci z zaawansowaną nadwagą.

Programy mające zapobiegać otyłości nie sprawdzają się, bo dzieci, które dostawały w ramach programów rządowych nabiał, owoce i warzywa, nie jadły tych zdrowych produktów w szkole. Większość zabierała je do domu i wcale nie zjadła!

W dodatku zakaz sprzedaży niezdrowych produktów w sklepikach w wielu szkołach nie działa.

W blisko 30 procent zbadanych sklepików szkolnych dostępne w nich produkty nie odpowiadały wymogom rozporządzenia w sprawie żywienia dzieci i młodzieży - mówi prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

Izba zwraca też uwagę na zbyt kaloryczne i źle skomponowane obiady podawane w szkołach

NIK wskazuje też na brak stołówek w szkołach. Sposób organizacji żywienia - zdaniem NIK - ma bardzo duży wpływ na liczbę uczniów, którzy jedzą ciepły posiłek. W szkołach, gdzie jest stołówka, obiad je co drugie dziecko. W szkołach, gdzie obiady przygotowuje zewnętrzna firma, obiad je czterech na dziesięciu uczniów, tam gdzie jest catering - co trzeci.

Wpływ na to miała głównie cena posiłku, która w przypadku rezygnacji przez szkołę z własnej kuchni wzrastała dwukrotnie - wyjaśnia Krzysztof Kwiatkowski.

NIK, która przebadała kilkanaście szkół w Małopolsce, zwraca też uwagę na złe zbilansowanie posiłków. Za dużo białka, węglowodanów i tłuszczów - to największe błędy.

Izba wytyka też zbyt krótkie i zbyt wczesne przerwy na posiłki. W jednej ze szkół obiad podawano tuż po godzinie 9:00.

(j.)

Artykuł pochodzi z kategorii: Dziecko

Grzegorz Kwolek