Moje dziecko jest geniuszem! Jak to się stało?

Środa, 22 lipca (11:00)

Czy jedynacy są mądrzejsi od dzieci mających rodzeństwo? Lepiej jest posługiwać się prawą ręką niż lewą? A co, kiedy dziecko mówi później niż rówieśnicy? Każdy rodzic z pewnością chce znać odpowiedzi na te pytania.

Jedynactwo jest lepsze?

Są rodzice, którzy chcieliby wierzyć, że ich dziecko jest bardziej inteligentne od innych, bo poświęcają mu dużo czasu. Przekonują, że lepiej jest mieć jedynaka, bo wtedy cała uwaga jest skupiona właśnie na jednej pociesze. Niestety, badania naukowe nie potwierdziły ich tezy. Dzieci, które mają rodzeństwo, są bardziej śmiałe, odważne i lepiej się komunikują.

Tymczasem inteligencja rozwija się między innymi poprzez komunikację. Posiadanie rodzeństwa, daje dziecku większe możliwości interpersonalne, a co za tym idzie, lepsze możliwości porozumiewania się. Często starszy brat czy siostra są wzorem dla młodszego rodzeństwa i to właśnie maluchom najbardziej opłaca się taki układ - szybciej poznają reguły rządzące światem.

Starszak jest w stanie wyjaśnić im wiele rzeczy w sposób bardziej przystępny niż rodzice. Dziecko szybciej zrozumie drugie dziecko niż dorosłego.  

Jedna ręka?

W pokoleniu współczesnych czterdziestolatków jeszcze pokutowało przeświadczenie, że bycie leworęcznym jest złe. Co więcej - przestawiano dzieci leworęczne na praworęczność, czyniąc tym samym im wielką krzywdę.

Ręczność jest sprawą mózgu. Przestawianie dziecka na inną rękę niż ta, którą się posługuje może spowodować nieodwracalne problemy i rozwojowe, i edukacyjne. A co, jeśli dziecko posługuje się obiema rączkami?

Najnowsze badania mówią, że oburęczność może dawać większe zdolności twórcze. Wiąże się to oczywiście z pracą mózgu - u osób mających równie sprawne obie ręce, półkule mózgowe lepiej ze sobą współpracują. 

Dzieci, które szybko zaczynają mówić, są mądrzejsze

Dwulatek mówiący pełnymi zdaniami zapewne zachwyca swe otoczenie. Martwi z kolei maluch, który mówi mało. Czy słusznie?

Wybitni przedstawiciele nauk ścisłych, jak Einstein czy Maxwell, zaczęli mówić w okolicach trzeciego roku życia, czyli zdecydowanie później niż ich rówieśnicy. Nie należy się zatem martwić na wyrost, jeśli dziecko nie mówi tak dużo, jak jego znajomi z piaskownicy.

Z drugiej jednak strony, nie wolno rodzicom lekceważyć opóźnienia mowy. Najlepiej sprawdzić, czy językowe kompetencje dziecka rozwijają się prawidłowo, w czym pomoże doświadczony logopeda bądź neurolodopeda, który rozwieje niepokoje rodziców.  

Artykuł pochodzi z kategorii: Dziecko