Rak prostaty. Nowa obiecująca terapia

Wtorek, 27 sierpnia (16:46)

Nowa, bardzo obiecująca terapia raka prostaty z pomocą nanocząsteczek złota i lasera w podczerwieni przeszła pomyślnie bardzo istotny etap badań klinicznych. Naukowcy z Rice University, gdzie ją wynaleziono, informują na łamach czasopisma "Proceedings of the National Academy of Sciences", że u 13 z 15 pacjentów poddanych zabiegowi po roku nie ma żadnych śladów choroby. Metoda fototermiczna, AuroLase Therapy niszczy komórki nowotworowe termicznie, bez skutków ubocznych, towarzyszących chemioterapii, radioterapii, czy leczeniu chirurgicznemu.

Testy z udziałem 16 pacjentów w wieku od 58 do 79 ze zdiagnozowanym nowotworem gruczołu krokowego z grupy niskiego i pośredniego ryzyka przeprowadzono w Icahn School of Medicine szpitala Mount Sinai w Nowym Jorku. 15 z nich poddano pełnej, dwudniowej procedurze polegającej na dożylnym podaniu nanocząsteczek złota i naświetleniu ich następnego dnia światłem lasera. Nanocząsteczki, które gromadzą się w tkance nowotworowej ulegały podgrzaniu i niszczyły komórki rakowe bez naruszania zdrowych. 

Wszyscy pacjenci po przeprowadzeniu zabiegów mogli być tego samego dnia wypisani do domu, powrócili na badania kontrolne po upływie trzech miesięcy, sześciu miesięcy i roku. Po roku, biopsje i badania z pomocą obrazowania rezonansu magnetycznego wykazały ślady nowotworu tylko u dwóch mężczyzn. 

"Nanocząsteczki złota pozwoliły nam na przeprowadzenie celowanej terapii, która niszczy nowotwór, oszczędzając zdrową tkankę prostaty. To pozwala utrzymać jakość życia pacjentów, ograniczając efekty uboczne w postaci między innymi problemów z trzymaniem moczu, czy zaburzeń erekcji" - podkreśla współautor publikacji, prof. Ardeshir Rastinehad z Icahn School of Medicine.

Trwające właśnie kolejne badania, z udziałem 44 pacjentów, prowadzone w szpitalu Mount Sinai i dwóch innych klinikach w Michigan i Teksasie, to kulminacja prac, rozpoczętych w 2000 roku przez Naomi Halas z Rice University i Jennifer West z Duke University. Badaczki, zajmujące się nanotechnologią i bioinżynierią, po raz pierwszy zaproponowały wtedy użycie do terapii nowotworowej krzemowych nanokulek, pokrytych warstewką złota o rozmiarach 50 razy mniejszych od czerwonych krwinek. W zależności od tego, jak grubą warstwą złota pokryte są kulki, absorbują promieniowanie o różnej częstości. Do terapii nowotworów prostaty wykorzystuje się takie, które nagrzewają się w pod wpływem niskoenergetycznego promieniowania w bliskiej podczerwieni, które bez szkody przenika przez zdrowe tkanki. 

Halas przyznaje, że do prac nad tym wynalazkiem zmobilizował ją przypadek jej 85-letniego ojca, u którego w tym mniej więcej czasie zdiagnozowano raka prostaty. "Ojciec powiedział do mnie, że jeśli ta praca pomoże uchronić przed piekłem przez które on przechodził choć jedną osobę, będzie tego warta" - przypomina. Prace na kulturach komórek i myszach szybko wykazały, że ta technika faktycznie może okazać się skuteczna i wolna od efektów ubocznych towarzyszących innym metodom terapii. 

Fakt, że idea była tak przełomowa sprawił, że uzyskanie zgody na testy kliniczne ze strony Komisji ds. Żywności i Leków (FDA) nie było łatwe. "Jako pierwsze zaproponowałyśmy podanie ludziom zmodyfikowanych nanocząsteczek" - wspomina West. "FDA nie była wtedy nawet pewna jak je ma traktować, czy jako lek, czy urządzenie medyczne".  Ostatecznie zdecydowano się na to drugie. Testy bezpieczeństwa rozpoczęły się przed 10 laty, na przypadkach późnego stadium nowotworów głowy i szyi. Postępy diagnostyki z wykorzystaniem rezonansu magnetycznego pomogły skierować badania na nowotwory prostaty. Zdaniem autorów pracy, najnowsze sukcesy tej metody terapii są najlepszym dowodem na to, jak bardzo współpraca lekarzy i inżynierów może pomóc pacjentom.

Artykuł pochodzi z kategorii: Nowotwory

Grzegorz Jasiński