Coraz więcej zachorowań na odrę. Czy to już epidemia?

Wtorek, 27 sierpnia (08:29)

Od 1 stycznia do 15 sierpnia br. zanotowano w Polsce 1358 przypadków odry – wynika z meldunku Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. W tym samym okresie roku ubiegłego zarejestrowano 103 przypadki odry.

W całym 2018 r. w Polsce było - według danych NIZP-PZH - 339 przypadków odry, przy 63 w 2017 r.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła niedawno, że liczba zachorowań na odrę na świecie od stycznia do lipca tego roku jest prawie trzykrotnie wyższa niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Tegoroczna liczba przypadków choroby jest najwyższa od 2006 r. Od początku bieżącego roku do końca lipca zanotowano ponad 364,8 tys. przypadków tej choroby.

Najwięcej osób choruje na odrę w Demokratycznej Republice Konga, na Madagaskarze i na Ukrainie. Według danych organizacji duże ogniska choroby występują także w Angoli, Kamerunie, Czadzie, Nigerii, w Sudanie i Sudanie Południowym, na Filipinach, w Tajlandii i Kazachstanie. Także w Stanach Zjednoczonych zarejestrowano w tym roku najwyższą od 25 lat liczbę zachorowań na odrę.

Odra to ostra wirusowa choroba zakaźna. Zakażenie szerzy się drogą kropelkową i przez bezpośrednią styczność z wydzieliną jamy nosowo-gardłowej chorej osoby. Objawy choroby to gorączka, mocny kaszel, wysypka plamisto-grudkowa, zapalenie spojówek, światłowstręt i nieżyt błony śluzowej nosa.

Dość częste są powikłania po odrze. Lżejsze to na przykład zapalenie ucha środkowego i zakażenie żołądkowo-jelitowe, a poważniejsze, m.in. zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych.

Szczepienie jest jedynym znanym sposobem ochrony przed chorobą.

Artykuł pochodzi z kategorii: Aktualności

Arkadiusz Grochot