Wreszcie słońce! Jest dobroczynne, bo np. podnosi nastrój i dzięki niemu w skórze dochodzi do syntezy witaminy D3. Jest i ciemna strona słońca; stąd trzeba stosować krem z filtrem. Wiesz, jaką ilość?

Zdjęcie ilustracyjne /pixabay.com /Internet

Tuż przed rozpoczęciem sezonu na opalanie, Polskie Towarzystwo Dermatologiczne opublikowało wytyczne dotyczące zasad bezpiecznego korzystania ze słońca. To ważne, bo narażenie na szkodliwe promieniowanie ultrafioletowe zawarte w promieniowaniu słonecznym jest głównym czynnikiem środowiskowym rozwoju groźnego nowotworu: czerniaka. Poza tym, co także nieobojętne dla zdrowia, powoduje szybsze starzenie się skóry i szpecące przebarwienia.

Dlaczego słońce może szkodzić?

Promieniowanie ultrafioletowe (UV) stanowi zaledwie 1 proc. promieniowania słonecznego, ale nawet ten niewielki odsetek niesie ryzyko dla osób nadmiernie wystawiających się na słońce. Są dwa rodzaje promieniowania ultrafioletowego istotne dla ludzkiej skóry:

UVA - wnika do skóry i uszkadza włókna kolagenu i elastyny, wyrządzając przez to nieodwracalne zmiany. To przez nie skóra szybciej się starzeje i nadmiernie wysusza.

UVB - to główny winowajca zaczerwienienia skóry i oparzeń słonecznych. Powoduje syntezę barwnika skóry, a przy nadmiernej ekspozycji na nie ten rodzaj promieniowania ma działanie rakotwórcze. Nie wnika w głąb skóry, działając na jej powierzchni.

Opalanie się powoduje pogrubienie skóry, to przez nie pogłębiają się zmarszczki i bruzdy na twarzy, a skóra staje się szorstka i sucha. Co istotne, te zmiany są nieodwracalne.

Jak chronić się przed szkodliwym działaniem słońca?

Pierwsza zasada to stałe smarowanie skóry kremami i emulsjami z filtrami chroniącymi przed promieniowaniem ultrafioletowym - warunkiem ich skuteczności jest ich prawidłowe stosowanie. Kolejna - unikanie bezpośredniej i długotrwałej ekspozycji na słońce, a zatem szukanie cienia. Trzecia - noszenie odpowiednich okularów z powłoką chroniącą przed UV. Czwarta - noszenie odpowiedniej ochronnej odzieży.

Jak prawidłowo nałożyć krem z filtrem?

Nie wystarczy zrobić to tylko raz dziennie, chyba, że wychodzimy jedynie na dwie godziny. Jeśli spędzamy na dworze więcej czasu, krem należy nakładać co dwie godziny. Ponownie trzeba nałożyć krem wtedy, kiedy się spocimy czy zażyjemy kąpieli.

Rozsmarować odpowiednią ilość kremu - przyjmuje się, że łyżeczka od herbaty (ok. 5 ml) to ilość na twarz, głowę i szyję (pamiętajmy o małżowinach!). Jedna łyżeczka kremu to ilość wystarczająca na pokrycie jednego ramienia i przedramienia. Opakowanie 30 ml powinno wystarczyć na całe ciało.

Zadbać o dobór właściwej wartości filtra. Minimum to SPF 15, ale bezpieczniej zaopatrzyć się w krem o wartości SPF co najmniej 30 (osoby o ciemnej karnacji, nie przyjmujące leków mogących wywołać reakcje fotoalergiczne, z niewielką ilością znamion barwnikowych). Krem należy nałożyć pierwszy raz na ok. 20 minut przed wyjściem.

Czy kremy z filtrem mają działania niepożądane?

Jak wszystko z czym styka się człowiek, także kremy mogą mieć działania niepożądane. Najczęściej w wyniku ich stosowania może pojawić się reakcja alergiczna (np. wyprysk). Zdarza się to jednak bardzo rzadko. W wytycznych PTD czytamy, że jeden ze składników kremów z filtrami - benzofenon 3 - może być odpowiedzialny za (nieliczne zresztą) reakcje alergiczne i fotoalergiczne. Stąd producenci, którzy stosują ten składnik, muszą zamieścić informację na opakowaniu: "zawiera benzofenon 3".

Potencjalnie alergizujący jest też inny składnik kremów z filtrem: 4-metoksycynamonian 2-etyloheksylu. "W celu ograniczenia tego zjawiska ostatnio zamyka się tę substancję w odpowiednich nanokapsułkach, co (...) zmniejsza potencjał alergizujący" - czytamy w wytycznych.

Słońce a witamina D

Wśród naukowców toczy się dyskusja na temat tego, że powszechne stosowanie kremów z filtrami powoduje, iż nasza skóra nie dostarcza odpowiedniej ilości witaminy D. Zdania, co do tego, czy tak jest naprawdę, są podzielone. Każdy może jednak zbadać sobie poziom witaminy D i sprawdzić, czy rzeczywiście występuje niedobór, a w jego wypadku przyjmować tę witaminę doustnie. W świetle przeprowadzonych badań populacyjnych u wielu z nas niedobór jest wysoce prawdopodobny, ale w związku z tym, że stosowanie kremów z filtrami w Polsce nie jest (jeszcze) zbyt rozpowszechnione, prawdopodobna hipoteza przyczyny niedoboru witaminy D w polskiej populacji to raczej mała liczba słonecznych dni na naszej szerokości geograficznej i przebywanie Polaków raczej w pomieszczeniach niż na zewnątrz.

(ag)