Nie lubimy zimna, przeciągów, zawiania. Staramy się przed tym wszystkim zabezpieczyć. Tymczasem niskie temperatury służą współczesnej medycynie w ratowaniu zdrowia i życia.

zdjęcie ilustracyjne /Unsplash.com /Internet

Zamrażanie chorej tkanki

Leczenie zimnem wykorzystuje się m.in. w kriochirurgii. To mało inwazyjna, bardzo modna obecnie metoda leczenia wielu chorób. Na końcu tzw. kriosondy, w czasie kilku sekund wytwarza się bardzo niska temperatura, wynosząca od minus 65 do minus 85 stopni Celsjusza. Cieniutką sondę o średnicy około 2,5 milimetra, wprowadza się przez mikroskopijne nacięcie skóry na głębokość 30-40 centymetrów. Dzięki zainstalowanej tam kamerze, chirurg śledzi pole operacji na ekranie monitora. W efekcie przy pomocy sondy można zamrozić chorą tkankę.

Minus 100 stopni nie zabije, a wzmocni!

Inaczej niż kriochirurgia - która przez zamrażanie niszczy komórki - działa kriostymulacja. Polega na przebywaniu przez kilka minut w pomieszczeniu (kriokomorze) w temperaturze poniżej minus 100 stopni Celsjusza. Zabieg wykonuje się u osób minimalnie ubranych. Żeby jednak nie doszło u nich do uszkodzenia ciała w warunkach skrajnego zimna, powinni mieć założone rękawiczki, nauszniki i maskę na twarzy. Kriostymulacja przynosi ulgę w bólu, zmniejsza stany zapalne, a nawet działa przeciwdepresyjnie.

W krioterapii stosuje się różne techniki leczenia zimnem, m.in.

·         polewania zimną wodą i okłady z zimnej wody (hydroterapia)

·         masaże przy użyciu kostek lodu lub kubka z lodem (kriomasaż)

·         stosowanie sprayów schładzających

·         okłady z roztapiającego się śniegu

(mc)