Branża beauty jest szczególnie narażona na zmiany, które pojawiły się wraz z rozwojem pandemii w całej Polsce. Jak wpływa na rzeczywistość osób oferujących usługi i akcesoria z branży beauty? Na to pytanie zechcieli odpowiedzieć nam w dzisiejszej rozmowie Panowie Paweł i Karol Wojciechowscy, właściciele firmy NobleLashes.

Prowadzą Panowie firmę NobleLashes już od 10 lat. Czy mogliby nam Panowie zdradzić, jak wyglądały początki firmy?

Wszystko zaczęło się, kiedy dostrzegliśmy, że branża przedłużania rzęs w Polsce dopiero raczkuje. Zostaliśmy poproszeni o import kilku produktów z tej kategorii i wówczas zorientowaliśmy się, że istnieje duże zapotrzebowanie, którego polski rynek nie zaspokaja. Tak narodził się nasz pomysł na założenie firmy, która będzie oferowała produkty do przedłużania rzęs.

Niestety, początki nie były łatwe. Nie znaliśmy się na branży beauty i wszystkiego musieliśmy uczyć się od podstaw. Zaczynaliśmy od konkurencyjnych cen naszych produktów i próbowaliśmy sprzedaży bezpośredniej w salonach, ale szybko okazało się, że nie jest to nasz najlepszy pomysł.

Jak zatem udało się doprowadzić do rozkwitu firmy?

Zmieniliśmy naszą strategię. Zdecydowaliśmy się postawić na najwyższą jakość naszych produktów, tak, aby marka stała się silna i rozpoznawalna. Z tego względu postanowiliśmy wykorzystać potencjał Internetu i postawić na e-commerce, przy jednoczesnej dbałości o konkurencyjną jakość i innowacyjność produktów.

Jednocześnie nie ustawaliśmy w zdobywaniu własnej wiedzy. Po dwóch miesiącach nasza ciężka praca przyniosła efekty. Ze stylistkami w salonach zaczęliśmy rozmawiać na równi, a klientki zadowolone z naszych produktów polecały nas swoim koleżankom. Zadziałał efekt kuli śnieżnej, dzięki czemu nasza firma w ciągu pierwszych trzech lat rosła w trzycyfrowym tempie.

Jak obecnie wygląda sytuacja? Czy koronawirus dużo zmienił w branży beauty?

Bez wątpienia pandemia i lockdown bardzo mocno wpłynęły na sytuację w branży beauty. Kiedy rozmawiamy ze stylistkami, opowiadają, że nawet od 30% do 50% ich klientek odwołuje zabiegi, co przekłada się na naszą sprzedaż. Jest to naprawdę trudny okres dla branży usług kosmetycznych.

Jednocześnie jednak pojawiają się w nim nowe trendy. My sami obserwujemy, że nasze klientki coraz chętniej wybierają dostawy do paczkomatu. O 21% częściej korzystają też z płatności online niż za pobraniem.

Czy zaobserwowali Panowie wzrost sprzedaży w określonej kategorii produktów?

Bez wątpienia nasze klientki chętniej sięgają teraz po rzęsy do samodzielnej aplikacji w domu. Często wybierają zestawy treningowe i pielęgnacyjne, dzięki czemu mogą samodzielnie zadbać o swój wygląd, pomimo odwołania wizyt w salonach.

Często sprzedajemy także maseczki, rękawiczki i środki do dezynfekcji. Już przed pandemią salony kosmetyczne niezwykle dbały o higienę i warunki sanitarne, ale teraz przykładają do nich bez wątpienia jeszcze większą wagę.

A co ze szkoleniami, które Panowie prowadzili?

W trakcie przymusowego lockdownu wiele stylistek decyduje się na poszerzenie wiedzy i samodzielne treningi. Dlatego w czasie pandemii przygotowaliśmy dwa kursy online, prowadzone przez nasze Instruktorki, dedykowane stylistkom i osobom, które planują rozpocząć karierę w branży beauty. Na naszych mediach społecznościowych zachęcamy do wspólnych treningów. 

Jakimi doświadczeniami chcieliby się Panowie na koniec podzielić z innymi firmami?

Przede wszystkim doradzamy zachowanie spokoju i otwartość na nowe trendy, a także skoncentrowanie na celach i rentowności. Wiemy, że nie zawsze można przekształcić swój biznes w internetowy, ale dbałość o stronę internetową, social media czy prowadzenie kursów online na pewno pomogą utrzymać kontakt z klientkami i zaowocują w przyszłości.