Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych odkryli zaskakującą zależność. Według nich, kobiety które korzystały z jednego ze sposobów antykoncepcji, miały mniejsze ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy. Czy to oznacza, że antykoncepcja będzie jednym ze sposobów walki z tym nowotworem?

Zdjęcie ilustracyjne /Unsplash.com /

Badania na ten temat przeprowadzili naukowcy z University of Southern California. Stwierdzili, że u kobiet, które używały wkładki wewnątrzmacicznej, częstotliwość występowania raka szyjki macicy była niższa o jedną trzecią (dokładnie o 36 proc.), niż u kobiet, które nie używały tego środka antykoncepcyjnego. Naukowcy analizowali badania ponad 12 tysięcy kobiet z całego świata.

Naukowcy nie wiedzą jednak, z czego wynika ta zależność. Teraz będą badać, na czym polega ten mechanizm i czy można bezpośrednio związać ten rodzaj antykoncepcji ze zmniejszeniem ryzyka zachorowania na nowotwór. Badacze mają dwie teorie na ten temat. Jedna mówi, że zwiększenie odporności wiąże się ze z reakcją organizmu na implementację wkładki. Ciało kobiety miałoby być wtedy bardziej odporne na wirusa HPV, który wywołuje 70 proc. wszystkich nowotworów raka szyjki macicy. Druga teoria głosi, że przy usuwaniu z macicy, wkładka "zdrapuje pod drodze" istniejące komórki rakowe.

To wygląda na realne, ale żeby być naprawdę przekonanym, musimy znowu przeprowadzić badania, żeby znaleźć mechanizm - mówi jedna z autorek badania, Victoria Cortessis.

źródło: Live Science/Science Alert
(ag)