Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zauważa niepokojące tendencje – zdecydowanie wzrasta liczba zachorowań na odrę. W pierwszych trzech miesiącach tego roku odnotowano ok. 112 tysięcy przypadków. W takim samym okresie w zeszłym roku tych przypadków było ok 28 tysięcy.

/Zdjęcie ilustracyjne /Pixabay

Według Światowej Organizacji Zdrowia faktyczna liczba zachorowań na odrę jest o wiele większa. WHO zakłada, że zgłaszany jest zaledwie co dziesiąty przypadek. Epidemie odry występują obecnie w Europie, USA, Afryce i Azji. W krajach rozwiniętych wciąż za mało osób się szczepi, co jest przyczyną wzrostu zachorowań.

Dane WHO jednoznacznie wskazują na skuteczność szczepień przeciwko odrze. W 1980 r., zanim wprowadzono szczepionkę, ta wirusowa choroba zabiła na świecie ok. 2,6 mln ludzi. W 2016 r. ofiar śmiertelnych odry było już tylko ok. 100 tys., głównie w biedniejszych krajach.

Na Madagaskarze, jednym z 30 najbiedniejszych krajów świata, szalejąca od kilku miesięcy odra zabiła już ponad 1,2 tys. ludzi.

W ostatnich miesiącach nastąpił też gwałtowny wzrost zachorowań w USA. Aż 85 proc. przypadków pochodzi z Nowego Jorku. Agencja Associated Press pisze, że najwięcej chorych na odrę w tym stanie to niezaszczepieni członkowie ortodoksyjnych społeczności żydowskich. Coraz więcej chorych na odrę jest również w Izraelu, Tajlandii i Tunezji.

Odra to jedna z najbardziej zaraźliwych chorób. W 2017 przyczyniła się do ok. 110 000 zgonów. Rozprzestrzenia się ona zarówno w biednych krajach i jak w tych wysoko rozwiniętych. Przyczyną gwałtownego wzrostu zachorowań na odrę jest prawdopodobnie działalność ruchów antyszczepionkowych.

Opracowanie: