W większości polskich gmin można bezkarnie palić śmieciami - ostrzega w najnowszym raporcie Polski Alarm Smogowy. Aktywiści skontrolowali ponad sto gmin na Mazowszu, w Małopolsce, na Śląsku i w województwie łódzkim. Mimo że zakaz spalania śmieci obowiązuje w Polsce od 20 lat, według aktywistów w większości gmin pozostaje martwym przepisem. Wnioski ze swojego raportu z propozycjami zmian prawnych przedstawiciele Polskiego Alarmu Smogowego przekazali dziś Kancelarii Premiera.

Zdjęcie ilustracyjne /pixabay.com /Internet

Jak czytamy we wnioskach z raportu, "Polski Alarm Smogowy sprawdził, jak wygląda kontrola domowych kotłów i pieców w 106 gminach w województwach łódzkim, małopolskim, śląskim i mazowieckim. Skupiono się na egzekucji przepisu dotyczącego spalania odpadów, ponieważ został on ustanowiony 20 lat temu i minęło wystarczająco dużo czasu, aby można było wdrożyć odpowiednie procedury kontrolne. Tak się jednak nie stało. Stosunkowo najlepiej jest w gminach miejskich, w których działają straże miejskiej. Tam na ogół są bowiem prowadzone jakieś kontrole (w przebadanych dużych i małych miastach jest to średnio 1100 kontroli rocznie, które prowadzą do 110 ujawnionych przypadków palenia śmieci i 70 mandatów)".

To mało i dużo. Mało, kiedy spojrzy się na skalę problemu, bo na przykład - jak wynika z prowadzonych przez nas badań - w Małopolsce 50 proc. ankietowanych zauważa proceder spalania odpadów w swojej okolicy. Wielu postrzega to, i słusznie, jako osobiste zagrożenie. A dużo, kiedy porównać to z sytuacją w gminach wiejskich, bo ta jest skandaliczna - mówi Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego. Badania pokazały bowiem, że w 1/5 z nich nie prowadzi się żadnych kontroli, a w zdecydowanej większości, czyli tam gdzie nie ma straży gminnych (80% gmin w Polsce) nie ma żadnego realnego systemu kontroli. Co najlepiej pokazuje to, że średnio - a chodzi o częste wykroczenie - w gminach wiejskich za spalanie śmieci wystawia się w jedynie pół mandatu rocznie.

>>>CAŁY RAPORT NA TEMAT PALENIA ŚMIECIAMI W POLSCE<<<

Problemem jest tutaj nie tylko samo spalanie odpadów. Kontrola domowych kotłów i pieców jest również niezbędna do wdrażania uchwał antysmogowych - bez tego mogą one pozostać martwymi przepisami. Brak systemu kontroli tego, co jest spalane w domowych piecach jest też wielkim nieobecnym rządowego Programu Czyste Powietrze i zagraża jego skuteczności. W końcu miarą jego sukcesu będzie to czy jakość powietrza ulegnie znacznej poprawie", komentuje wyniki Anna Dworakowska i dodaje, że należy to jak najszybciej zmienić.

Potrzeba więcej funkcjonariuszy

Polski Alarm Smogowy wyliczył też przyczyny złej sytuacji. Według autorów raportu to niewystarczająca liczba funkcjonariuszy Straży Miejskiej, co przekłada się na długi czas reakcji; prowadzenie kontroli w sposób chaotyczny; brak sprzętu do badania uziarnienia węgla i wilgotności drewna; brak funduszy na opłaty za badanie składu próbek popiołu z pieca i niechęć do wystawiania mandatów lub zbyt niska wysokość nałożonej kary. Najważniejszym jest jednak to, że w 80% gmin obowiązek kontroli spoczywa na urzędnikach, co jest rozwiązaniem skrajnie dysfunkcyjnym. Ci bowiem nie mogą wystawiać mandatów, a działania są prowadzone jedynie w godzinach pracy urzędów, więc wtedy, kiedy odpady są spalane najczęściej - nie są prowadzone w ogóle. Co więcej, w mniejszych gminach zmuszeni są do kontroli swoich sąsiadów, bliskich i znajomych. Zdarza się, że urzędnicy obawiają się o swoje bezpieczeństwo podczas kontroli.

(ag)