Mięso z kurczaków, które na początku sierpnia trafiło do polskiej ubojni z Niemiec, jest skażone fipronilem. To szkodliwa substancja, zabroniona w produkcji żywności, której użyto do dezynfekcji kurników.

zdj. ilustracyjne / Grzegorz Michałowski /PAP

Główny Lekarz Weterynarii dostał wyniki badań, które potwierdziły, że w zabezpieczonym mięsie drobiowym występuje fipronil na poziomie 16 setnych miligrama na kilogram.

Część mięsa zabezpieczono w chłodniach trzech hurtowni zanim trafiło do obrotu. Teraz zostanie skierowane do utylizacji. Nie wiadomo jednak, ile mięsa z blisko 5 tysięcy kurcząt trafiło już do przetwórstwa i do sklepów.

11 sierpnia w unijnym Systemie Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach RASFF znalazło się powiadomienie władz niemieckich dotyczące polskiego zakładu drobiarskiego, do którego skierowano ok. 4,9 tys. kur do uboju z fermy, gdzie stosowano preparat zawierający fipronil. Kurczaki trafiły do Polski 31 lipca, a ubito je 1 sierpnia w jednej z dużych ubojni w woj. warmińsko-mazurskim.

Komisja Europejska informowała wcześniej, że skażone fipronilem jaja wykryto w 15 krajach UE i dwóch spoza niej; trafiły one też do Polski. Skandal rozpoczął się w Holandii i Belgii, gdzie wyszło na jaw, że holenderska firma specjalizująca się w dezynsekcji kurzych ferm używała fipronilu, choć jest to środek zakazany w hodowli zwierząt w celu produkcji żywności. Z tego powodu dziesiątki ferm wciąż są zamknięte.

Fipronil jest środkiem zwalczającym wszy, kleszcze i roztocza i może być używany w Unii Europejskiej w hodowli zwierząt domowych, ale nie w produkcji żywności. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) klasyfikuje go jako substancję "umiarkowanie toksyczną" w przypadku spożycia znacznych ilości; może być szkodliwy dla nerek, wątroby i tarczycy. 

(j.)