Hania ma dopiero siedem lat, ale zamiast cieszyć się beztroskim dzieciństwem, musi zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem, które przytłoczyłoby niejednego dorosłego - piszą na stronie siepomaga.pl bliscy chorej Hani. Dziewczynka ma złośliwego, nieoperacyjnego guza pnia mózgu. Jedyną szansą jest leczenie niestandardowe w USA. Pierwszy etap terapii kosztuje aż 150 tys. dolarów. Dlatego rodzina Hani bardzo prosi o wsparcie.

Jedynym standardowym leczeniem guza w pniu mózgu jest radioterapia. Hania 6-tygodniowy cykl ukończyła z początkiem lipca. I choć w tej chwili guz jest w defensywie, to w każdej chwili może znów zaatakować.

Jedyną nadzieją dla Hani jest kosztowna terapia eksperymentalna. Nowojorski szpital Memorial Sloan Kettering Cancer Center zaproponował wszczepienie do guza monoklonalnego przeciwciała 124I-8H9. Lekarze zgodzili się rozpocząć leczenie Hani już we wrześniu. Czas ma tu ogromne znaczenie.

Szansa na powodzenie zabiegu rośnie, jeśli odstęp między zakończeniem radioterapii a zabiegiem wszczepienia przeciwciała jest krótki; jeśli zdąży się przed powtórnym atakiem.

Wyjechać niestety nie można, dopóki nie przekaże się szpitalowi środków na sfinansowanie leczenia - piszą na stronie siepomaga.pl bliscy siedmioletniej Hani. W tym momencie jest to kwota 150 tys. USD, przy założeniu, że jednorazowe wszczepienie będzie wystarczające...

Hania bardzo chce kontynuować walkę z "ciamajdą". Tak siedmiolatka nazwała śmiertelnie niebezpiecznego guza w pierwszych dniach walki. Chciała w ten sposób - jak tłumaczy rodzina - podkreślić, że guz na pewno z nią nie wygra.

Pomóżmy Hani wygrać i znów cieszyć się beztroskim dzieciństwem. Dziś (21 sierpnia) przed południem na koncie zbiórki było ponad 310 tys. złotych. To zaledwie połowa potrzebnej kwoty na pierwszy etap terapii. Wszystkie potrzebne szczegóły znajdziecie TUTAJ>>>>

Tata Hani jest lekarzem i pomaga ludziom na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Teraz pomocy potrzebuje jego ukochana córeczka, której sam nie zdoła uratować.

 (MKam)