Żaden kosmetyk do natłuszczania nie zastąpi tego, co wytwarzają nasze gruczoły. Myjąc się z użyciem detergentów, zmywamy nasz naturalny płaszcz lipidowy - tłumaczy dermatolog i alergolog, prof. Radosław Śpiewak. W rozmowie z Ewą Kwaśny mówił o najczęściej występujących chorobach skóry.

/Pixabay

Pryszcze na twarzy to zmora zwłaszcza nastolatków. Trądzik można leczyć metodami zewnętrznymi - wsmarowując w skórę określone preparaty lub doustnie. Reklamowane suplementy czy kosmetyki mogą pomóc, ale tylko w niewielkim stopniu. Efektywność specjalistycznych leków to już zupełnie inna liga - podkreśla prof. Radosław Śpiewak, dermatolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Sporo osób zmaga się też z łuszczycą. Na tę chorobę wpływa wiele czynników. Jest uzależniona od genów. Co istotne, jest to choroba niezakaźna. Niestety ciągle chorzy doznają stygmatyzacji, są traktowani jako potencjalne źródło zagrożenia, ludzie wzbraniają się, żeby podać im rękę. To wszystko pogłębia stres i cierpienie związane z chorobą, która sama w sobie nie zagraża życiu, choć bywa bardzo dokuczliwa - mówi prof. Śpiewak.

posłuchaj całej rozmowy Ewy Kwaśny z dermatologiem Radosławem Śpiewakiem

Nie zawsze higiena oznacza częste mycie. Nasze gruczoły produkują substancje, które powinny pozostać na skórze. Myjąc się z użyciem detergentów zwykle zmywamy nasz naturalny płaszcz lipidowy. Tymczasem żaden kosmetyk do natłuszczania nie zastąpi tego, co wytwarzają nasze gruczoły. Podobnie jak żaden produkt nie zastąpi mleka matki. Jeżeli ktoś nie pracuje na wysypisku śmieci, to nie ma potrzeby codziennie mydlić całego ciała - dodaje dermatolog.