„O chorobie nerek powinno nas zaalarmować każde słabsze samopoczucie, każda przedłużająca się słabość po przebytej infekcji wirusowej, bakteryjnej, jeśli utrzymuje się jakiś wysięk z nosa, jeśli pojawia się krwioplucie. Za tym wszystkim może kryć się immunologiczna choroba nerek” - mówi w rozmowie z RMF FM krajowy konsultant w dziedzinie nefrologii prof. Marian Klinger. „Z chorobami nerek łączymy obrzęki” - dodaje profesor. Ekspert podkreśla, że receptą na zdrowe nerki jest aktywność fizyczna i oczywiście badania.

Profesor Marian Klinger /Magdalena Jednacz /RMF FM
"Cichy zabójca", czyli choroby nerek

Schorzenia nerek rozwijają się powoli, często nie dają wyraźnych objawów, ale doprowadzają do zaburzenia funkcjonowania całego organizmu. Choroby nerek dotyczą 4 milionów Polaków - wynika z największych w Polsce badań przesiewowych nerek NEFROTEST. Większość chorych nawet nie domyśla się, że ich... czytaj więcej

Posłuchaj całej rozmowy Magdaleny Jednacz z prof. Marianem Klingerem

Magdalena Jednacz: Panie profesorze, jakie są objawy przewlekłej choroby nerek? Czy jest coś takiego, co powinno nas zaniepokoić?
 
Prof. Marian Klinger: Tych objawów jest sporo. Zacznę od takiego krótkiego wstępu, żebyśmy wiedzieli, że jak stajemy się coraz starsi, to nasze nerki starzeją się razem z nami. Starzenie nerek oznacza, że stają się słabsze, mogą w mniejszym stopniu zadbać o to, żeby zdrowie naszego środowiska wewnętrznego było zachowane. To, że mamy skórę, która jest pełna jędrności, to, że w naszym oku jest błysk - to zależy od tego, że nerki zapewniają nam odpowiednią ilość wody w organizmie z przyprawą elektrolitów. Kiedy się niepokoić? Musimy sobie zawsze zdawać sprawę, że ubytek czynności nerek rozpoczyna się, gdy przekraczamy 40 lat - czyli dosyć wcześnie. Kiedy mamy 65 lat to już nasze nerki są na tyle słabsze - nawet, jak starzejemy się zdrowo, o ile to możliwe - że możemy być zaklasyfikowani jako osoba mająca przewlekłe uszkodzenie nerek. To jest taki naturalny proces spadania funkcji nerek - a już po 75. roku życia praktycznie nie ma osoby, której nerki byłyby całkiem zdrowe.
 
Czyli najbardziej zagrożone i narażone są osoby starsze?
 

Skupmy się na tym, co najpowszechniejsze, więc na osobach starszych. Tym bardziej, że jako społeczeństwo wszyscy stajemy się coraz starsi. W tej chwili mamy w Polsce 10 proc. osób powyżej 70 lat. Ten proces starzenia i osłabienia możliwości nerek jest przyspieszony. Jest silniejszy, mocniej wyrażony, jeśli pojawiają się dodatkowe, chorobowe okoliczności - takie, jak otyłość - a co drugi Polak na nią już w tej chwili niestety cierpi, jak nadciśnienie - co trzeci Polak i Polka również na to cierpi, jeśli pojawia się cukrzyca typu drugiego, która jest takim towarzyszem otyłości i nadciśnienia. Wtedy możemy spodziewać się, że schorzenie nerek nastąpi szybciej. Jeśli miałbym udzielić praktycznej rady słuchaczom, to myślę, że w 40. roku życia, kiedy robimy pewien bilans zdrowotny, zawsze warto sprawdzić wydolność nerek, czyli oznaczyć stężenie kreatyniny w surowicy, zbadać analizę moczu a jeśli w tych dwóch składnikach są jakieś nieprawidłowości, to zasięgnąć opinii nefrologa, żeby ustalić z nim plan na dalsze, zdrowe życie. A jeśli skończymy 65 lat, to myślę, że te dwa badania: stężenie kreatyniny w surowicy i analiza moczu powinny być nieodłącznym elementem dorocznej kontroli naszego stanu zdrowia. Badania epidemiologiczne pokazują, że 10 proc. polskiej populacji - to samo jest na świecie - ma przewlekle uszkodzone nerki. To prawie 3,9 miliona osób.

„Dializy to egzystencja, przeszczep - to życie”

„Jeżeli mamy porównać moje życie, które trwa od 12 lat, od drugiego przeszczepu, do tego życia na dializach - to można mówić o życiu i egzystencji. Po przeszczepie ja żyję. Normalnie funkcjonuję - praktycznie jak zdrowy człowiek” – mówi Anna Ogrodowicz. Pani Anna miała pięć lat, gdy wykryto u... czytaj więcej

Czym to się objawia i co nas powinno zaniepokoić, skłonić w ogóle do takich badań?
 
Myślę, że jeśli mamy nadciśnienie, to zawsze powinniśmy sprawdzić nerki, bo każda nieprawidłowość w badaniu moczu może oznaczać, że to nerki są przyczyną nadciśnienia i że same leki obniżające ciśnienie nie są wystarczającą terapią. O chorobie nerek powinno nas zaalarmować każde słabsze samopoczucie, każda przedłużająca się słabość po przebytej infekcji wirusowej, bakteryjnej, jeśli utrzymuje się jakiś wysięk z nosa, jeśli pojawia się krwioplucie. Za tym wszystkim może kryć się immunologiczna choroba nerek.
 
A czy takie poczucie osłabienia również? Gdy czujemy się słabi, czujemy się bez sił?

 
Tak, te objawy mogą być bardzo niespecyficzne i w zasadzie każda słabość, która jest trudno wytłumaczalna powinna podsuwać zainteresowanej/zainteresowanemu i lekarzowi myśl o nerkach. Tak najbardziej klasycznie z chorobami nerek łączymy obrzęki. Rzeczywiście, jeśli pojawia się w analizie moczu białkomocz i są obrzęki, to wtedy spotkanie z nefrologiem jest bardzo pilne. Powiem o jeszcze jednej sytuacji, która epidemiologicznie wydaje się być najważniejsza. My dzisiaj - my, czyli ci, których to dotyczy a dotyczy coraz większego grona osób – często żyjemy dzięki rurkom, stentom w sercu, rurkom w innych naczyniach, na przykład tych, które doprowadzają krew do mózgu i jeśli żyjemy dzięki tym wspaniałym osiągnięciom medycyny, to oznacza, że żyjemy, mimo że proces miażdżycowy, uszkodzenie naszych naczyń postępuje a to oznacza, że mniej krwi dopływa do nerek. Praktycznie każda osoba, która przebyła interwencję kardiologiczną, radiologa zabiegowego i ma objawy miażdżycy w innych obszarach naczyniowych, powinna się chociaż raz spotkać z nefrologiem, żeby leczyć serce tak, aby nie uszkadzać przy tym nerek. To bardzo ważne. Trzeba sobie zdawać sprawę, że u takiej osoby każda biegunka, gorączka, wymioty może spowodować odwodnienie a skutkiem tego odwodnienia może być ostre uszkodzenie nerek nałożone na przewlekłe niedokrwienie.

A co z młodymi osobami?

Wykrycie nadciśnienia między 20. a 40. rokiem życia – to zawsze powinno się łączyć z badaniem nerek, czyli z oznaczeniem stężenia kreatyniny przynajmniej, ze zbadaniem białkomoczu, ponieważ za tym może kryć się skąpo objawowe kłębuszkowe zapalenie nerek, które po 15 latach zniszczy nerki, jeśli nie zostanie wykonana biopsja i nie zostanie wprowadzone właściwe leczenie immunosupresyjne.
 
Jak się leczy nerki?
 
Zależy jaka to jest choroba nerek i trudno udzielić prostolinijnej recepty. Można powiedzieć, jak zapobiegać chorobom nerek.
 
To co powinniśmy robić, jaka jest recepta?
 
Powinniśmy żyć zdrowo, czyli już taki sygnał, jak nadwaga powinien skłonić nas do większej aktywności fizycznej i zmiany diety. Powinniśmy, jeśli mamy nadciśnieniem skrupulatnie je kontrolować. Bardzo ważne, powinniśmy unikać leków, które szkodzą nerkom a są to leki dostępne na każdej stacji benzynowej, w każdym sklepie spożywczym. Myślę tutaj o niesteroidowych lekach przeciwzapalnych, szeroko promowanych, jako środki zwalczające stany zapalne w stawach. Jeśli przeszliśmy taki zabieg stentowania naczyń wieńcowych, jeśli mamy nadciśnienie, to te leki nie powinny istnieć w naszej apteczce domowej, ponieważ mogą gwałtownie załamać czynność nerek.
 
A jeżeli chodzi o napoje? Czy prawdą jest, że należy dużo pić, żeby nerki dobrze funkcjonowały?
 
Należy, jeśli jesteśmy świadomi, przede wszystkim kierować się naszym pragnieniem. U osób młodych i w średnim wieku te ośrodki pragnienia zwykle są na tyle funkcjonujące sprawnie w podwzgórzu, że słuchając się biologicznego rytmu pijemy właściwie. Są takie choroby, w których należy pić więcej. Klasyczną chorobą, w której trzeba wypijać przynajmniej dwa litry wody stołowej to kamica nerkowa. Nie ma lepszego sposobu zapobiegania a jest to choroba nawrotowa i rozkruszenie jednego kamienia nie oznacza, że za rok nie będzie następnego. To jest może wyzwanie dla ludzi młodych, żeby w pracy pamiętali o tym, że należy mieć czas na wypicie szklanki, czy kilku szklanek wody. Jeśli chorowało się na kamicę nerkową, to jest to wręcz obowiązek. O spożywaniu większej ilości płynów powinny też pamiętać młode kobiety. Nie jest to choroba, ale jest to dolegliwość, która czasami bardzo burzy życie, to nawrotowe zapalenie pęcherza moczowego, które występuje u młodych kobiet. Tutaj warto pamiętać o dwóch prostych zasadach: z jednej strony, żeby pić a z drugiej, żeby słuchać sygnałów do oddania moczu i nie wstrzymywać się z tym oddawaniem, bo zaleganie moczu w pęcherzu to pożywka dla bakterii a potem są bardzo przykre, bolesne problemy z oddawaniem moczu, które czasami wręcz niszczą życie, bo u około 1/3 młodych kobiet między 20. a 40. rokiem życia te zapalenia pęcherza moczowego są nawrotowe. Szczególna troska w tych dwóch sytuacjach. Jeszcze jest trzecia choroba, gdzie pić trzeba więcej – to najczęstsza wada układu moczowego populacji dorosłych - tak zwane zwyrodnienie wielotorbielowate nerek, które po latach po większości osób doprowadza do potrzeby leczenia dializą i przeszczepieniem nerki. Tutaj też dbałość, żeby ilość oddawanego moczu była powyżej dwóch litrów, istotnie spowalnia przebieg choroby.