Amerykańska Federalna Komisja do Spraw Żywności i leków zaakceptowała pierwszy na świecie test krwi, który może potwierdzić lub wykluczyć wstrząśnienie mózgu. To informacja istotna dla sportowców, ale nie tylko. Wstrząśnienia mózgu owszem najczęściej zdarzają się w sporcie, ale w życiu codziennym także. Dotąd nie było sposobu na to, by je w prosty sposób potwierdzić lub wykluczyć, bo nie przynoszą jednoznacznych objawów, trzeba było wykonać tomografię komputerową głowy. Teraz to się zmieni.

Zdjęcie ilustracyjne /pixabay.com /Internet

Badania naukowe przynoszą ostatnio coraz więcej dowodów na to, że wstrząśnienia mózgu nie pozostaje bez wpływu na nasze zdrowie i nie można ich bagatelizować. Osoby, które ich doznały, nie mogą narażać się na kolejną tego typu kontuzję. W przypadku sportowców oznacza to konieczną przerwę do czasu, kiedy badania lekarskie pokażą, że ich stan wrócił do normy. W Stanach Zjednoczonych rósł nacisk na wprowadzenie testów, w związku z prawdziwą plagą kontuzji głowy, związanych z tamtejszym sportem numer jeden, czyli futbolem amerykańskim. Rosła też liczba dowodów na to, że u niektórych graczy powtarzające się urazy doprowadziły do nieodwracalnych uszkodzeń mózgu. Na potrzebę lepszej diagnostyki wskazywano też w przypadku grających w futbol dzieci i młodzieży.

Test, opracowany przez firmę Banyan Biomarkers z San Diego, mierzy we krwi obecność dwóch białek, które uwalniają się po kontuzji UCH-L1 i GFAP. Powinien być wykonany nie później, niż 12 godzin po urazie. Gdy porównano jego skuteczność z wynikami badań z pomocą tomografii komputerowej okazało się, że pozwala potwierdzić uszkodzenia z 97,5 proc. dokładnością i wykluczyć je w 99,6 proc. przypadków. Jego wprowadzenie pozwoli nie tylko na lepszą, szybszą i tańszą diagnostykę, ale także na ograniczenie liczby badań tomograficznych, które ze względu na wykorzystanie promieni rentgenowskich, nie są dla organizmu całkowicie obojętne. 

Sprawa ma też istotne znaczenie dla amerykańskiego Departamentu Obrony, to Pentagon sfinansował prowadzone z udziałem 2000 osób testy kliniczne, które ostatecznie doprowadziły do rejestracji testu. Testy mają pomóc szybciej i skuteczniej diagnozować żołnierzy ulegających wypadkom lub rannych w strefach działań wojennych.

(ag)