Trombektomia mechaniczna, stosowana w niedokrwiennym udarze mózgu, będzie finansowana w ramach świadczeń gwarantowanych najprawdopodobniej od lipca 2018 r. – zapowiedział wiceminister zdrowia Zbigniew Król.

Zdjęcie ilustracyjne /pixabay.com /Internet

Trombektomia mechaniczna jest nową metodą wewnątrznaczyniowego usunięcia u niektórych pacjentów skrzepliny wywołującej niedokrwienny udar mózgu. Konsultant krajowy w dziedzinie neurologii prof. Danuta Ryglewicz powiedziała, że w Polsce pilotażowo do 2016 r. przeprowadzono około 600 takich zabiegów.

Zależy nam na tym, żeby trombektomia mechaniczna była finansowana z budżetu, bo dotąd wykonywano ją jedynie w ramach np. grantów naukowych - wyjaśniła specjalistka. Jej zdaniem metoda ta jest kolejnym krokiem w poprawie skuteczności ratowania chorych z niedokrwiennym udarem mózg.

Chcemy włączyć trombektomię mechaniczną do świadczeń gwarantowanych, tak żeby od lipca tego roku mogłaby być wykonywana. Nie będzie to jednak procedura dla wszystkich osób z udarem niedokrwiennym, a jedynie dla tych, którzy się do niej kwalifikują - zadeklarował wiceminister zdrowia Zbigniew Król.

Od wielu lat wykorzystywana jest tromboliza dożylna, czyli trwający godzinę dożylny wlew leku, który rozpuszcza skrzep. Prof. Ryglewicz powiedziała, że szersze zastosowanie tej metody, jak również utworzenie sieci oddziałów udarowych w całym kraju doprowadziło do zmniejszenia śmiertelności z powodu udaru o 40 proc. w ciągu 20 lat.

Dr hab. n. med. Adam Kobayashi z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie wyjaśniał, że trombektomia mechaniczna przeznaczona jest dla pacjentów w wyjątkowo ciężkim przebiegiem udaru niedokrwiennego, wywołanym zatkaniem skrzepliną dużych tętnic wewnątrzmózgowych. Jego zdaniem metodę tę można wykorzystać u 10 proc. pacjentów, a w przyszłości ewentualnie u około 20 proc. chorych.

Trombektomia mechaniczna nie jest metodą zastępującą trombolizę dożylną - podkreślił specjalista, który wykonuje takie zabiegi. Można ją przeprowadzić w ciągu 6 godzin od wystąpienia pierwszych objawów udaru mózgu. Tzw. okno terapeutyczne dla trombolizy jest krótsze, leki rozpuszczające skrzeplinę należy podać w okresie 4,5 godzin.

Prof. Ryglewicz przekonywała, że najpierw wykonuje się trombolizę dożylną, a trombektomię mechaniczą wtedy, kiedy nie jest ona wystarczająca. Leki, jeśli nawet nie rozpuszczą zalegającej w naczyniu skrzepliny, to ją zmiękczają, dzięki czemu łatwiej ją potem usunąć - dodała. Według niej zabieg ten byłby przydatny u 1,2-1,4 tys. pacjentów rocznie; można go wykonywać nawet u chorych po 80. roku życia.

Eksperci powiedzieli, że w Polsce jest rozlokowanych w całym kraju 25 ośrodków, w których była już wykonywana trombektomia mechaniczna. Mogą one utworzyć sieć placówek czynnych całodobowo przez siedem dni w tygodniu po wprowadzeniu finansowania tych zabiegów.

Wiceminister zdrowia Zbigniew Król powiedział, że stanowiłyby one referencyjne centra leczenia udarów. Najpierw jednak pacjent z udarem ma trafiać do najbliższego oddziału udarowego, w którym poddawany jest badaniom diagnostycznych pozwalających ustalić, jakiego typu jest to udar i jakiej pomocy można mu udzielić. Stąd dopiero chory byłby przewożony do ośrodka wykonującego trombektomię mechaniczną.

Zabieg taki może uchronić niektórych pacjentów przed ciężkimi powikłaniami sprawiającymi, że jeśli w ogóle przeżyje, to będzie wymagał stałej opieki innych osób. Z badań przytoczonych podczas konferencji prasowej wynika, że po trombektomii mechanicznej zachowuje całkowitą niezależność 46 proc. pacjentów, a po trombolizie dożylnej - 26 proc.

W naszym kraju od 20 do 25 proc. pacjentów po udarze nadal wykazuje ciężką niesprawność - podkreśliła prof. Ryglewicz.

Wiceminister Król zwrócił uwagę, że decydujące znaczenie ma wciąż szybkie wezwanie pomocy, jak tylko pojawią się pierwsze objawy udaru mózgu, takie jak drętwienie jednej ręki czy kącika ust. W takiej sytuacji nie można czekać, jak najszybciej należy wezwać pomoc - dodał.

Im szybciej chory zostanie przewieziony do szpitala, tym większe są szanse na skuteczne leczenie, obojętnie jaka metodą będzie leczony - podkreślali eksperci. Czym większa strata czasu, tym większe uszkodzenia mózgu - przekonywała prof. Ryglewicz. Ważna jest również rehabilitacja po udarze mózgu, którą również - dodała - należy rozpocząć najszybciej jak tylko jest to możliwe.

Liczba udarów mózgu w naszym kraju stale się zwiększa. Z danych przedstawionych na spotkaniu z dziennikarzami wynika, że mamy już 91 tys. udarów rocznie, z tego 85 proc. to udary niedokrwienne.

(ag)