"Nowe standardy opieki okołoporodowej nie poprawią sytuacji rodzących kobiet, jeśli nie zwiększy się finansowanie służby zdrowia" - tak propozycję nowych wytycznych komentują lekarze. Przypomnijmy: nowe standardy zakładają między innymi obowiązkowy test w kierunku depresji dla każdej ciężarnej, oraz karmienie noworodka przede wszystkim mlekiem kobiecym. Wytyczne mają wejść w życie od nowego roku. Gotowe są już pierwsze opinie na ich temat.

Zdjęcie ilustracyjne /pixabay.com /Internet

Uwagi dotyczą między innymi tego, że zniknąć ma zapis, który kobietę po 41. tygodniu ciąży kieruje do szpitala (byłaby to obowiązkowa hospitalizacja). Według nowych standardów, ciężarna mogłaby być konsultowana ambulatoryjnie. Naczelna Rada Lekarska przekonuje, że na tak późnym etapie ciąży właśnie w szpitalu przyszła mama jest bezpieczniejsza. Nowe standardy nie rozwiązują problemu odmów obowiązkowych szczepień po porodzie - zauważa profesor Ewa Helwich, konsultant krajowa w dziedzinie neonatologii. Te zapisy niewiele zmienią, bo to jest kwestia przygotowania rodziców, wiedzy zdrowotnej rodziców, którą powinni mieć jeszcze zanim stali się rodzicami. Druga sprawa dotyczy tego, jak mamy przekonywać rodziców, jakich argumentów używać - przekonuje profesor Helwich w rozmowie z RMF FM.

Lekarze zaznaczają też, że nowe standardy poprawią opiekę nad kobietą w ciąży pod warunkiem, że zwiększy się liczba specjalistów-położników. 

Uważam, że badanie dotyczące toksoplazmozy powinno mieć miejsce w trzecim trymestrze ciąży, a nie - jak wskazują nowe standardy - tylko w pierwszym i drugim, u kobiet, które nie mają przeciwciał przeciw toksoplazmozie. To choroba wywołana przez pierwotniaka, która może źle wpłynąć na płód - dodaje profesor Ewa Helwich w rozmowie z RMF FM. 

"Standardy powinny być nadające się do weryfikacji"

Dodatkowo, samorząd lekarski wskazał, że standardy postępowania powinny mieć charakter "sprawdzalny i nadający się do weryfikacji i egzekwowania". "Tym samym brak jest podstaw do wprowadzania do standardów postępowania uregulowań odnoszących się do sposobu zwracania się przez personel medyczny do pacjenta, w szczególności sformułowań dotyczących kwestii absolutnie subiektywnych, jak nawiązywanie dobrego kontaktu z rodzącą czy prezentowanie postawy budzącej zaufanie" - ocenia Naczelna Rada Lekarska. 

Zdaniem lekarzy, rekomendacje medyczne nie powinny być regulowane prawnie między innymi dlatego, że wraz z postępem wiedzy medycznej nieustannie się one zmieniają. Według NRL standardy "powinny mieć formę zaleceń lub referencji, a wytyczne z nich wynikające powinny stanowić dla personelu medycznego jedynie wskazówkę co do sposobu postępowania z pacjentem".

Naczelna Rada Lekarska ocenia, że "wprowadzenie standardów postępowania faktycznie nie przyczyni się do poprawy opieki okołoporodowej, jeśli równocześnie nie zostaną podjęte przez podmioty odpowiedzialne za organizację zdrowia w Polsce odpowiednie środki zaradcze związane z potrzebą zwiększenia kadry specjalistów - lekarzy położników oraz zagwarantowania niezbędnego finansowania".

Zdaniem NRL należy przeprowadzić szeroką kampanię informacyjną na temat sprawowania opieki w okresie ciąży i po jej zakończeniu. "Podjęcie takich działań przez wykwalifikowane osoby ze środowiska medycznego pozwoli na wyedukowanie, a w konsekwencji na faktyczne współuczestnictwo, zarówno kobiety w ciąży, jak i osób z jej otoczenia, w opiece okołoporodowej" - wskazuje Rada. NRL przekazała także szczegółowe uwagi do zapisów projektu rozporządzenia.

Lekarze negatywnie ocenili propozycję usunięcia przepisu, który przewidywał skierowanie kobiety w ciąży do obowiązkowej hospitalizacji po ukończeniu 41. tygodnia ciąży. Zdaniem NRL w takiej sytuacji monitorowanie stanu ciężarnej w trakcie hospitalizacji jest medycznie uzasadnione i zwiększa bezpieczeństwo kobiety. "Ponadto jest także uzasadnione zwiększenie udziału lekarzy położników w trakcie porodu fizjologicznego poprzez sprawowanie nadzoru nad położną. Niewłaściwym jest przejmowanie od położnej opieki nad rodzącą dopiero od momentu pogorszenia się stanu zdrowia kobiety ciężarnej lub płodu" - uważa NRL.

(ag)