Dramatyczna sytuacja w klinice położnictwa, chorób kobiecych i ginekologii onkologicznej w Szpitala Uniwersyteckim nr 2 im. dr Jana Biziela w Bydgoszczy. 12 z 18 specjalistów nie podpisało kontraktów. Pacjentki w ciąży, które miały zaplanowane cesarskie cięcie w klinice, przyznają w rozmowie z RMF MAXXX, że ta sytuacja jest dla nich niezwykle stresująca. „Już drugi raz odesłano mnie do domu” – mówi jedna z nich. „A to już 39. tydzień”.

Szpital Uniwersytecki nr 2 im. dr Jana Biziela w Bydgoszczy /www.jurasza.umk.pl /Internet

12 lekarzy Kliniki Położnictwa, Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej bydgoskiego szpitala tłumaczy, że ich decyzja jest podyktowana brakiem porozumienia z dyrekcją szpitala. Chodzi o zapisy w kontraktach o nieograniczonej liczbie dyżurów i wypowiadanie przez rezydentów klauzul opt-out. Na oddziale pracuje obecnie zaledwie 6 lekarzy i kilku rezydentów. 

"Wielokrotne próby skłonienia dyrekcji do rozmów, jak dotychczas nie spotkały się ze zrozumieniem. (...) Naszym wyłącznym celem jest praca dla dobra pacjentek trafiających do szpitala, jednakże na podstawie umowy umożliwiającej lekarzowi świadczenie usługi leczniczej na najwyższym poziomie" - napisali w oświadczeniu lekarze.

W przypadku nagłych przyjęć, w klinice pacjenci mogą zastać okrojony skład specjalistów. Obawy mają też kobiety w ciąży, które wybrały klinikę właśnie ze względu na pracujących tam lekarzy.

Cesarskie cięcie powinno mieć wskazania medyczne i tak jest w moim przypadku. Dlatego wybierałam szpital w pełni świadomie, ze względu na specjalistów - mówi jedna z pacjentek. Ta sytuacja jest dla mnie mocno stresująca i to w czasie, kiedy powinnam mieć spokój - dodaje.  

Miałam być w szpitalu już 1 stycznia, potem był plan, że może dzisiaj. A wszystko wskazuje, że będzie to w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że mój syn poczeka - opowiada.

Wybrałam ten szpital, bo wiem, że działa tu świetny oddział dla noworodków. Jestem już w 39. tygodniu ciąży i jest już za późno na zmianę miejsca porodu - żali się jedna z pacjentek.

Posłuchaj rozmowy reporterki RMF MAXXX Moniki Jendrzejewskiej z pacjentką bydgoskiego szpitala

Dyrekcja jako powód odejścia lekarzy podaje zbyt wygórowane wymagania finansowe i ogłasza kolejne konkursy ofert na stanowiska specjalistów, na które jednak nikt nie odpowiada.

(mc)