W ciągu pięciu lat na tę chorobę zmarło 15 milionów ludzi. W tamtym czasie było to prawie 80 procent całej populacji Azteków. Naukowcy odkryli, jaka choroba zabiła tę cywilizację.

Zdjęcie ilustracyjne /Unsplash.com /Internet

Choroba przywędrowała do Azteków razem z przybyciem hiszpańskich konkwistadorów w XVII wieku. Wirus został nazwany "cocolitzli" co w języku Indian oznacza pomór lub zarazę.

Wirus powodował, że ludzie mieli wysoką gorączkę i bolała ich głowa. Choroba objawiała się też krwawieniem z oczu, ust i nosa. Śmierć zwykle następowała po 3, 4 dniach od wystąpienia pierwszych objawów.

Wirus powodował gorączkę jelitową. Naukowcy wykluczyli, ospę, świnkę, czy którąś z odmian grypy. "Cocolitzli" była jedną z wielu epidemii, które dotknęły Meksyk po przybyciu Europejczyków, ale była to jedna z trzech epidemii, które doprowadziły do największych strat wśród ludzi - mówi Ashild Vagene, z Uniwersytetu w Tybindze w Niemczech.

Epidemia, która rozpoczęła się w 1545 roku, jest uważana za jedną z najbardziej śmiertelnych w historii ludzkości. Czasem porównuje się ją z dżumą, która w XIV wieku w Europie Zachodniej zabiła 25 milionów ludzi.

Przyczyną epidemii było to, że europejscy kolonizatorzy przybywając na nowe ziemie, przynosili nowe bakterie, z którymi wcześniej lokalna społeczność nie miała do czynienia i ich system odpornościowy nie był na nie przygotowany.

Autorami odkrycia są naukowcy z niemieckiego Uniwersytetu w Tybindze. Zrobili to za pomocą badań DNA. Próbki pozyskali z 29 szkieletów pochodzących z tamtych czasów i jedyną bakterią jaką odkryli, to salmonella enterica. To prawdopodobnie ta bakteria doprowadziła do wyginięcia Azteków.

Slamonella enterica powoduje gorączkę jelitową i dur brzuszny. Dzisiaj w większości przypadków nie wywołuje już choroby.

źródło: guardian.com
(ag)