W Polsce zwiększa się zachorowalność zarówno na cukrzycę dorosłych (typu 2), jak i u dzieci oraz nastolatków (typu 1) – alarmuje w Warszawie prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego prof. Maciej Malecki.

Zdjęcie ilustracyjne /Pexels photo /

Podczas konferencji w Narodowym Instytucie Zdrowia-PZH przedstawiono najnowsze dane dotyczące zachorowań na cukrzycę w naszym kraju. Dr Roman Topór-Mądry z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie powiedział, że na obydwa typy tej choroby cierpi już 2 930 000. Polaków, czyli 8 procent naszego społeczeństwa, ale leczy się jedynie około 2,2 mln osób.

Prawdopodobnie ponad 700 tys. chorych wciąż nie zdaje sobie sprawy ze swego schorzenia, ponieważ cukrzyca nie została u nich jeszcze wykryta. Zwykle mija 5-6 lat zanim zostanie ona zdiagnozowana, o czym świadczy poziom glukozy we krwi sięgający co najmniej 126 mg/dL (7.0 mmol/L) w przynajmniej dwóch pomiarach.

Prof. Maciej Malecki powiedział, że wśród około 2,2 mln chorych, którzy leczą się z powodu cukrzycy, co najmniej 180 tys. pacjentów cierpi na cukrzycę młodzieńczą (typu 1). Od 1989 r. zachorowalność z tego powodu zwiększyła się u nas prawie pięciokrotnie. Podobnie jest też w takich krajach, jak Czechy, Słowacja oraz kraje bałtyckie - dodał.

Konsultant krajowy w dziedzinie zdrowie publicznego, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-PZH w Warszawie prof. Mirosław J. Wysocki powiedział, że chory na cukrzycę może przez wiele lat cieszyć się dobrym zdrowiem, jeśli przestrzega odpowiedniej diety, jest aktywny fizycznie i zażywa odpowiednie leki.

Specjalista przyznał jednak, że nie wszystkie nowoczesne leki przeciwcukrzycowe są w Polsce refundowane. Jako przykład podał tzw. leki inkretynowe (stosowane na świecie od ponad 10 lat), które powinny być w naszym kraju opłacane z budżetu.

Prof. Małecki wyjaśniał, że Ministerstwo Zdrowia zwleka u nas z refundacją tych leków, ponieważ prawdopodobnie czeka aż pojawią się tańsze generyki leków inkretynowych. W ostatnich latach pojawiły się jednak kolejne odmiany tych leków, takie jak flozyny i analogi GLP-1, które bez wątpienia zmniejszają ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych i mogą wydłużyć życie chorych na cukrzycę - dodał.

Najbardziej przebadana z tej grupy leków przeciwcukrzycowych jest empagliflozyna, która chroni chorych na cukrzycę typu 2 przed zgonami z powodu zawałów serca i udarów mózgu. W ocenie prof. Małeckiego leki inkretynowe w Polsce zażywa zaledwie 50-60 tys. diabetyków, którzy płacą za nie z własnej kieszeni. 35,5 tys. z nich zażywa leki z grupy DPP4 (zwiększające wydzielanie insuliny), a 12,5 tys. - flozyny (wymuszające wydalanie glukozy poprzez nerki).

Leczenie chorób sercowo-naczyniowych i wydłużenie życia chorych na cukrzycę to największe wyzwanie systemów opieki zdrowotnej. Aż 40 proc. diabetyków ma chorobę niedokrwienną serca - podkreślił prof. Małecki.

W naszym kraju jedynie w cukrzycy typu 1 jest w pełni lub przynajmniej częściowo refundowanych większość nowoczesnych terapii. Ich zdaniem niedostateczne jest wciąż leczenie cukrzycy typu 2.

(ag)