Ustawa legalizująca w Polsce leczniczą marihuanę 1 listopada wchodzi w życie. Umożliwia ona wykonywaniu w aptekach leków na bazie konopi. Na te rozwiązania czekało w naszym kraju wielu chorych, szczególnie cierpiących na choroby terminalne, którym takie preparaty pomagają znosić ból.

Zdjęcie ilustracyjne /Pexels photo /

Medyczna marihuana będzie dostępna w aptekach najwcześniej za kilka miesięcy. Takie preparaty muszą być najpierw zarejestrowane i dopuszczone do obrotu w naszym kraju. Urząd rejestracji leków ma maksymalnie 270 dni na wydanie takiej decyzji dotyczącej poszczególnych produktów. W tym czasie sprawdza bezpieczeństwo i skuteczność zgłaszanych preparatów.

Medyczna marihuana ma być dostępna w formie ziół lub olejów. Będzie pochodzić najpewniej z Holandii lub Kanady - w ustawie nie ma zgody, by produkować ją w Polsce. Jeden gram specyfiku ma kosztować w aptece 50-60 złotych - miesięczna kuracja, to koszt mniej więcej 2 tysięcy. Szacuje się, że na taką terapię czeka w Polsce 300 tysięcy pacjentów.

Nawet kilka lat może zająć doprowadzenie do tego, by zapewnić bezproblemowy dostęp do medycznej marihuany wszystkim potrzebującym takiej terapii pacjentom - tak twierdzi doktor Marek Bachański, neurolog, który jest w Polsce prekursorem stosowania preparatów na bazie konopi. Według niego lekarze, a także farmaceuci wciąż zbyt mało wiedzą na temat leczenia preparatami na bazie medycznej marihuany. Muszą się do tego odpowiednio przygotować.

Tak naprawdę nie ma wielu lekarzy, którzy potrafią w ten sposób leczyć, więc potrzeba nam dalszych szkoleń. Również wydaje się, że będą trudności z zaopatrzeniem aptek w te leki - mówi Bachański. 

Władze krajów z których będziemy sprowadzać medyczną marihuanę najpierw będą musiały zagwarantować dostępność leków swoim obywatelom. To co zostanie mogą nam odsprzedać. Co jednak podkreśla neurolog, wejście w życie przepisów, to krok milowy w nowej terapii, bo lekarze przestaną się obawiać, że działają nielegalnie.

(ag)