Producenci żywności nie podają na etykietach swoich produktów informacji o zawartości groźnych dla zdrowia tłuszczów trans. Ale konsumenci zyskali właśnie narzędzie, dzięki któremu mogą to sprawdzić.

Zdjęcie ilustracyjne /pixabay.com /Internet

Narzędziem tym jest bezpłatna, dostępna dla każdego przez internet, baza danych o zawartości tłuszczów trans (a mówiąc bardziej precyzyjnie: izomerów trans kwasów tłuszczowych), w różnego rodzaju produktach spożywczych. To pierwsza tego typu, powszechnie dostępna, interaktywna e-Baza w Polsce. Opracowali ją eksperci Instytutu Żywności i Żywienia (IŻŻ), w ramach Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016-2020.

Dlaczego warto z niej skorzystać? Zacznijmy od tego, że obowiązujące obecnie przepisy prawne nie zobowiązują producentów żywności do podawania na etykietach produktów ilości zawartych w nich tłuszczów trans (w miejscu gdzie znajdują się obowiązkowe informacje o wartości odżywczej). O ich obecności w produkcie można dowiedzieć się jedynie pośrednio, przez wypatrzenie w składzie produktu informacji o tym, że zawiera on częściowo utwardzone lub częściowo uwodornione tłuszcze.

Z perspektywy konsumentów i zdrowia publicznego jest to sytuacja trudna do zaakceptowania. Tłuszcze trans są bowiem bardzo szkodliwe dla organizmu człowieka.

Izomery trans to samo zło

Są one szczególnie groźne dla układu sercowo-naczyniowego, ponieważ zwiększają ryzyko rozwoju miażdżycy, czyli choroby prowadzącej m.in. do zawałów serca i udarów mózgu. Zostało udowodnione, że tłuszcze trans podwyższają stężenie tzw. złego cholesterolu (LDL) we krwi, jednocześnie obniżając poziom "dobrego" cholesterolu (HDL), a także przyczyniają się do rozwoju dysfunkcji śródbłonka naczyń - ostrzega prof. Mirosław Jarosz, dyrektor IŻŻ.

Na tym jednak nie koniec szkodliwego działania tłuszczów trans. Nauka dysponuje dowodami na to, że zaburzają one funkcjonowanie m.in.: układu oddechowego i rozrodczego, a także wielu narządów, w tym mózgu oraz trzustki.

Tłuszcze trans zaburzają też ekspresję genów, zwiększają ryzyko rozwoju chorób alergicznych, cukrzycy, a nawet depresji. Wiadomo też, że przyczyniają się do powstawania przewlekłego stanu zapalnego o niskim natężeniu, który sprzyja różnego rodzaju chorobom, w tym także nowotworom - mówi prof. Jarosz.

Eksperci IŻŻ zalecają, aby w naszej diecie spożycie tłuszczów trans było możliwie jak najmniejsze, bo w praktyce trudno je zupełnie wyeliminować, choćby ze względu na fakt, że niewielka ich ilość występuje również w niektórych naturalnych, nieprzetworzonych produktach spożywczych (w mięsie i mleku przeżuwaczy).

Według WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) spożycie tłuszczów trans nie powinno przekraczać poziomu 1 proc. ogółu energii przyjmowanej codziennie wraz z pożywieniem. W praktyce jednak, z powodu braku informacji o ilości tłuszczów trans zawartych w produktach, tak naprawdę trudno jest kontrolować nam poziom ich codziennego spożycia.

I właśnie dlatego powstała e-Baza IŻŻ. Dzięki niej świadomi konsumenci mają szansę dowiedzieć się, w których produktach, jak i całych kategoriach produktów, znajduje się największa ilość tłuszczów trans. Eksperci IŻŻ zmierzyli ją w swoim laboratorium, używając zaawansowanych urządzeń pomiarowych.

Gdzie są tłuszcze trans: uważajcie na kebaby!

E-Baza jest łatwa w obsłudze, dzięki wyszukiwarce, która umożliwia szybkie i precyzyjne dotarcie do interesującego nas produktu. Dla ułatwienia, zawartość tłuszczów trans jest tam podana na trzy sposoby: w gramach na 100 gram produktu, w gramach na porcję oraz w gramach na cały produkt. Obecnie w bazie są dane dotyczące 568 produktów z 7 różnych kategorii: koncentraty spożywcze, mleko i przetwory mleczne, produkty typu fast-food, środki spożywcze specjalnego przeznaczenia, tłuszcze roślinne, wyroby cukiernicze i ciastkarskie, produkty zbożowo-mączne.

W przyszłości baza będzie rozbudowywana o nowe produkty i nowe kategorie produktowe, w tym m.in. pączki i drożdżówki.

Czego można się dowiedzieć z tej bazy już teraz, np. o dostępnych na polskim rynku tzw. margarynach miękkich (do smarowania pieczywa), które są coraz częściej zalecane Polakom przez dietetyków i kardiologów? Ano, że zawierają średnio tylko 0,01 g tłuszczów trans na porcję (porcja to 10 g czyli 1 łyżeczka do herbaty). Dużo gorzej pod tym względem wypadają tzw. margaryny twarde kostkowe, używane np. do wypieku ciast- zawierają one średnio 0,15 g tłuszczów trans na porcję.

A co z tak popularnym już dziś w całej Polsce kebabem? Wypada kiepsko: średnia zawartość tłuszczów trans waha się od 0,18 g na porcję w przypadku drobiowego, aż po 0,99 g na porcję w przypadku kebaba z wołowiną i baraniną.

Ale uwaga! Źródłem tłuszczów trans w naszej diecie są nie tylko produkty kupowane w sklepach czy barach szybkiej obsługi. Niestety, często nieświadomie wytwarzamy je sami w swoich domach. A to dlatego, że tłuszcze trans powstają też podczas długotrwałego smażenia potraw, zwłaszcza gdy smażymy coś długo na tym samym, mocno już "przechodzonym" oleju. Warto więc unikać smażenia albo starać się smażyć jak najkrócej

Na koniec warto dodać, że niektóre kraje świata, m.in. Kanada i USA wprowadziły już u siebie obowiązek znakowania żywności zawartością tłuszczów trans, co ułatwia tamtejszym konsumentom wybór takich produktów, w których jest ona najniższa. Miejmy nadzieję, że już wkrótce decydenci z Unii Europejskiej też pójdą w tej sprawie po rozum do głowy.

(ag)