Wiosna za pasem. Kończy się depresyjna aura. Każdy przebłysk słońca to dawka niezbędnej witaminy D, a znakomitym źródłem endorfin są profesjonalne ćwiczenia pod okiem instruktora fitness. „Osobom, które uwielbiają się zmęczyć polecam ćwiczenia na trampolinach. To fantastyczna zabawa. Po 45 minutach skakania, można spalić nawet do 1200 kalorii”, m.in. do takiej aktywności zachęca w rozmowie z RMF MAXXX, Joanna Kucharska, trenerka fitness.

zdjęcie ilustracyjne /Unsplash.com /Internet

Katarzyna Ciesielska, RMF MAXXX: W walce o endorfiny, czyli hormony szczęścia, naszym sprzymierzeńcem jest sport...

Joanna Kucharska, trenerka fitness: Zgadza się, np. sala fitness to jest miejsce, w którym endorfiny mogą się uwalniać podczas wszystkich typów zajęć. Dlatego jeżeli macie zły dzień i nic wam się nie chce, to gwarantuję, że wystarczy jedna godzina na sali fitness, by nastrój się poprawił.

Po takim treningu podobno też lepiej się śpi?

Nie tylko lepiej się śpi, ale - zwłaszcza po ciężkim dniu w pracy - wraca dobre samopoczucie. Po takim "zdrowym" zmęczeniu wystarczy wziąć szybki prysznic i dobry sen jest gwarantowany.

Jakie zajęcia proponujesz osobom spragnionym zastrzyku endorfin?

Dla osób, które uwielbiają się zmęczyć polecam  np. ćwiczenia na trampolinach. To fantastyczna zabawa. Po 45 minutach skakania, można spalić nawet do 1200 kalorii. Jeżeli chcemy nieco mniej się zmęczyć, a zarazem zaangażować wszystkie mięśnie głębokie, można wybrać zajęcia na piłkach, czyli fitball lub gimnastykę TBC, której często towarzyszy rytmiczna muzyka. Dla osób, które uwielbiają funkcjonalną prace naszego ciała, proponuję pilates - ćwiczenia na poprawę postawy ciała.

A coś dla domatorów, którzy nie chcą chodzić na zorganizowane zajęcia?

W domu ćwiczy się dużo gorzej. Warto więc się przełamać i poruszać się wspólnie w grupie pod okiem profesjonalnych instruktorów. Jeżeli jednak nie dacie się na to namówić i nie macie pod ręką odpowiedniego sprzętu, czasami wystarczy krzesło, by porobić przysiady lub zwykła piłka.

Wielkimi krokami zbliża się kalendarzowa wiosna, a zaraz potem lato i sezon na bikini. Niewiele czasu pozostało na pracę nad naszą sylwetką...

My trenerzy jesteśmy zwolennikami tego, że na sylwetkę pracuje się przez cały rok, nie ma znaczenia sezon zimowy i letni. Aczkolwiek już teraz ludzie odliczają czas do wakacji, a co za tym idzie mobilizują się do aktywności fizycznej, bo szybka rundka brzuszków tuż przed latem na pewno nie wystarczy. Pamiętajmy też, że same ćwiczenia, trening to jest tylko 30 proc. Musimy zadbać również o odpowiednią dietę. Jeżeli połączymy to ze sobą i zachowamy taką dyscyplinę przez kilka miesięcy, nie ma opcji, żeby podczas sezonu bikini nie wyglądać fantastycznie.

Załóżmy, że bardzo chcę, by do lipca moja sylwetka była idealna, ale zaczynam totalnie od zera. Co na początek?

Na pewno skonsultować się z dietetykiem, żeby wprowadzić pewne nawyki żywieniowe, by wiedzieć co jeść. Oprócz tego, wystarczy 3 razy w tygodniu przyjść na trening, zrobić sobie tzw. Full Body Workout, którego celem jest wzmocnienie wszystkich partii mięśniowych, wtedy całe nasze ciało pracuje. Do tego dorzućmy jeszcze trening kardio, przy którym na pewno wyzwolą się endorfiny. Mieszajmy sobie różne rodzaje treningu.

(mc)