W przeciągu miesiąca operator stołecznego Centrum Powiadamiania Ratunkowego dwukrotnie udzielił skutecznej pomocy przez telefon, co uratowało dwa ludzkie istnienia: najpierw ponad sześćdziesięcioletniemu mężczyźnie, a następnie półrocznemu niemowlakowi.

Zdjęcie ilustracyjne /Józef Polewka (RMF FM) /

To nie pierwszy przypadek, kiedy operatorzy numeru 112 ratują ludzkie życie

Na numer 112 zadzwoniła przerażona mama półrocznego niemowlaka. Poinformowała, że jej dziecko nie oddycha, bo przypuszczalnie zadławiło się podczas karmienia - czytamy w komunikacie przesłanym PAP przez Urząd m.st. Warszawy.

Operator warszawskiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego przy ul. Młynarskiej, który był w tym czasie na dyżurze, w pierwszej kolejności uspokoił kobietę, a następnie wydając krótkie polecenia, nakazał wyjecie dziecka z łóżeczka, położenie na przedramieniu twarzą do dołu i pochylenie dziecka tak, żeby głowa była niżej niż reszta ciała. Polecił matce kilkukrotne uderzenie dziecka otwartą dłonią w plecy. Jeszcze w trakcie rozmowy maluch zaczął płakać.

"Całe zgłoszenie z końca listopada trwało 1 minutę i 13 sekund, można więc powiedzieć, że wystarczyła minuta, aby uratować czyjeś życie" - czytamy w stołecznym komunikacie.

Jak podkreślono, była to kolejna profesjonalnie udzielona pomoc przez pracownika CPR w sytuacji zagrożenia życia. Blisko miesiąc wcześniej ten sam operator przeprowadził równie profesjonalną akcję, na odległość wydając wskazówki, jak reanimować ponad sześćdziesięcioletniego mężczyznę po zatrzymaniu u niego krążenia.

Dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Robert Gałązkowski w rozmowie z PAP podkreślił, że pracownik CPR musi być osobą wszechstronnie przygotowaną, ponieważ przyjmuje zgłoszenia, które mogą być kierowane zarówno do policji, straży pożarnej, jak i ratownictwa medycznego.

Przypomniał, że numer 112 jest czwartym numerem alarmowym po 997, 998, 999. Ludzie już w tej chwili zamiast dzwonić np. do pogotowia ratunkowego, wybierają numer 112 licząc na to, że siedzi tam dyspozytor medyczny, który podejmie decyzję o wysłaniu zespołu ratownictwa medycznego. Tak nie jest - powiedział Gałązkowski.

Operator numeru 112 dostając np. informacje o pożarze, musi nie tylko zlokalizować miejsce pożaru, jego skalę, ale też musi przeprowadzić wywiad dotyczący osób przebywających w pomieszczeniach: czy są ewakuowane, przytomne itd. Musi wszechstronnie wypytać, żeby przekazać szybko informację do właściwego dyspozytora służb ratowniczych - tłumaczył.

Jak dodał, rolą operatora numeru 112 poza przekazaniem wezwania do właściwej służby np. pogotowia ratunkowego, jest poinstruowanie rozmówcy jak ma udzielić pomocy. Zaznaczył, że trudność pracowników CPR polega też m.in. na tym, że w 70 proc. odbierają telefony, które nie znajdują uzasadnienia.

Gałązkowski podkreślił, że w takich wypadkach ważne jest zachowanie wrażliwości i czujności.

(ag)