Pole elektromagnetyczne emitowane przez stacje bazowe w postaci fal radiowych nie ma wpływu na zdrowie człowieka; potwierdzają to badania - uważa Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. Dodaje, że nie stwierdzono przekroczeń obowiązujących w Polsce norm emisji takiego pola. Tymczasem część ekspertów podważa wiarygodność monitoringu instalacji emitujących promieniowanie elektromagnetyczne.

zdj. ilustracyjne /Pixabay

Najwyższa Izba Kontroli sprawdza, jak Polacy są chronieni przed tzw. elektrosmogiem, czyli sztuczną emisją promieniowania elektromagnetycznego, generowaną np. przez nadajniki sieci komórkowej. Wyniki kontroli mają być znane po wakacjach.

Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji przekonuje, że pole elektromagnetyczne emitowane przez stacje bazowe w postaci fal radiowych nie ma wpływu na zdrowie człowieka. "Zostało to potwierdzone w wyniku badań naukowych prowadzonych od ponad 30 lat. Badania przeprowadzone przez duńskich naukowców na całej populacji Danii korzystającej z telefonów komórkowych w latach 1990-2007 (3,8 mln osób), nie wykazały żadnego związku pomiędzy nowotworami mózgu, a korzystaniem z telefonów komórkowych" - wskazała Izba.

PIIT zapewniła, że emisja pola elektromagnetycznego nadajników telekomunikacyjnych jest badana przez niezależne instytucje: "W rzeczywistości szczegółowym pomiarom wykonywanym przez akredytowane laboratoria podlega każda stacja bazowa. Pozytywny wynik tych pomiarów jest warunkiem rozpoczęcia eksploatacji stacji po jej zbudowaniu lub po istotnej modyfikacji."

Tymczasem Tomasz Wilde z Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości zwraca uwagę, że kłopotem jest ocena stopnia zagrożenia promieniowaniem pola elektromagnetycznego, ponieważ różnie działa ono na ludzi. W jego ocenie najbardziej narażone są dzieci i osoby starsze, a problemy zaczynają się średnio po 10 latach, "później zaczyna się lawina nadwrażliwości elektromagnetycznej". Objawami takiej nadwrażliwości są m.in. rozdrażnienie, problemy ze snem, brak koncentracji, nadmierne pobudzenie. Długie narażenie na takie pole - jak uważa Wilde - może powodować też choroby onkologiczne.

Część ekspertów podważa również wiarygodność monitoringu instalacji emitujących takie promieniowanie, ponieważ - jak twierdzą - instytucje badające takie zjawisko bazują na danych przekazywanych przez operatorów takich stacji.

Jacek Stępień z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie jest zdania, że dokładne badania sztucznego pola elektromagnetycznego są trudne do wykonania m.in. ze względu na to, że musiałyby obejmować wszystkie systemy transmisyjne, jakie są wykorzystywane we współczesnych systemach telekomunikacyjnych, a te są często kodowane, wykorzystują systemy modulacyjne.

(mc)